REKLAMA
REKLAMA

Giełda

Załamanie na Wall Street po zakończeniu handlu na GPW

Podczas dzisiejszej wymiany na GPW mieliśmy do czynienia ze skrzętnie prowadzoną dystrybucją zwłaszcza wśród największych spółek.
Foto: Bloomberg

Natomiast presja podaży nie była na tyle duża, aby wprowadzić nerwowe reakcje graczy. Tym bardziej taki handel ponownie wpisał się w ramy trendu horyzontalnego. Zauważmy, że gro dzisiejszej aktywności przypadło na 58 spółek z Wig-ESG, gdzie wykreowano 603 mln zł obrotów i spadek rzędu 0,5%. Gdyby nie banki (WIG-Banki 0% i 125 mln zł obrotów) to mielibyśmy dzisiaj sporą presję do dłuższych zasięgiem spadków, gdyż właśnie sporo banków z GPW zachowywało się dzisiaj relatywnie mocno na tle zmian innych walorów z GPW.

Zagraniczni inwestorzy nie są pewni czy sytuacja w Chinach uspokoi się i czy tylko w pierwszym kwartale nastąpi gospodarcza dekoniunktura. Pozostaje naprawdę spora niepewność, że wszystko może się potoczyć zupełnie inaczej, pomimo szeroko zakrojonych środków wsparcia rządu i banku centralnego z Chin. Właśnie dzisiejszy dzień był takim ogniskiem zapalnym i wskazaniem nieobliczalności epidemii wirusowej. Rynek zagranicznych futures dwukrotnie, negatywnie zareagował, przed wejściem Wall Street do gry, na istotne doniesienia o wzroście liczby nowych przypadków koronawirusa w Korei Południowej. Zwiększyły się obawy, że wirus jest bardziej zaraźliwy niż wcześniej sądzono. Wykazały to dzisiejsze badania naukowców. Do tego mieszkańcy południowokoreańskiego miasta Daegu, zostali poproszeni o nie wychodzenie z domów, gdyż wykryto nowe 23 infekcje wirusowe. Wiadomość ta zelektryzowała graczy w USA, Londynie i Frankfurcie, co pchnęło notowania złota pod 7- letnie maksima a kursy kontraktów indeksowych zaczęły pro-spadkowo fluktuować. Tuż po zamknięciu rynku warszawskiego notowania futures na DAX i SPX załamały się. W niespełna trzy kwadranse zniżki wyniosły od 0,7% do nieco ponad 1%. To obrazuje naturalny wzrost ryzyka z powodu epidemii 2019-nCoV. Agencje informacyjne nie odnalazły bezpośredniej przyczyny tego spadku nowojorskich indeksów, natomiast na rynku spekuluje się, że komercyjni gracze włączyli przyciski sprzedaży w celu zwiększenia presji na FED odnośnie podbicia oczekiwań na obniżki stóp procentowych. Zmienia się zatem rynkowy sentyment na bardziej niedźwiedzi a globalna giełda wchodzi w tryb risk-off.

Michał Pietrzyca, DM BOŚ

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA