REKLAMA
Czytaj e-wydanie
REKLAMA

Energetyka

Koniec z handlem emisjami?

Janusz Kowalski, wiceminister aktywów państwowych, proponuje likwidację unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 (EU ETS). Miałoby to pomóc europejskiej i polskiej gospodarce w czasie pandemii koronawirusa.
Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

– Polska i inne państwa samodzielnie powinny dbać o klimat, a ETS od 1 stycznia 2021 r. powinien być zlikwidowany albo przynajmniej polskie instalacje z tego regulacyjnego systemu powinny być wyłączone – zaproponował Kowalski. – Spadłyby ceny za prąd, miliony Polaków realnie odczułyby ulgę w portfelach, a polska elektroenergetyka znowu stałaby się rentowna i mogłaby inwestować w swój rozwój – argumentował.

Na nasze pytanie, czy za tym pomysłem pójdą konkretne propozycje z Warszawy do Brukseli, Kowalski, który jeszcze we wtorek objęty był kwarantanną, odpowiedział: – O to będę zabiegał formalnie po zakończeniu kwarantanny. Już dziś musimy przeciwdziałać skutkom pandemii dla gospodarki. Zdjęcie unijnych regulacji EU ETS przez szefów państw członkowskich UE szukających miliardów euro dla przeciwdziałania pandemii jest racjonalnym pomysłem – zapewnił Kowalski.

Ta odważna deklaracja, gdyby została spełniona, oznaczałaby prawdziwą rewolucję w energetyce. System EU ETS został stworzony po to, by obniżyć emisje gazów cieplarnianych. Ewentualna walka o jego likwidacje byłaby piekielnie trudna, biorąc pod uwagę zaostrzającą się unijną politykę klimatyczną.

– Nie ma żadnych możliwości prawnych, żeby Polska mogła wyjść z systemu ETS od 2021 r. Ewentualne negocjacje mogą się rozpocząć w ramach projektowanej rewizji dyrektywy ETS. Poza tym nie wiem, po co Polska miałaby rezygnować z ETS. W ub.r. do budżetu państwa wpłynęło ponad 10 mld zł ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2. Energia w Polsce jest droga nie tylko przez ceny uprawnień do emisji CO2, lecz także przez małą konkurencję na rynku energii i relatywnie wysokie ceny węgla. Polską energetykę pogrąża górnictwo i mała innowacyjność – komentuje Joanna Maćkowiak-Pandera, prezes Forum Energii. Jej zdaniem rząd powinien mieć inne priorytety. – Jesteśmy blisko globalnej paniki, więc warto, żeby rząd skupił się na działaniach stabilizujących sytuację. Priorytetem powinno być utrzymanie bezpieczeństwa i łańcucha dostaw energii. W energetyce możemy mieć ogromny problem z inwestycjami oraz remontami – dodaje ekspertka. box

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA