REKLAMA
REKLAMA

Budownictwo

Czas na ekonomiczne budynki modułowe

Gościem Dariusza Wieczorka był Leszek Gołąbiecki, prezes Unibepu.
Foto: parkiet.com

Polska to jeden wielki plac budowy, ale firmy budowlane nie cieszą się chyba z tego powodu, ciągle zwracają uwagę na kilka problemów: brak rąk do pracy, rosnące koszty wynagrodzeń oraz usług podwykonawców i materiałów. Macie dużo prywatnych klientów, zleceniodawców – czy jest wam łatwiej waloryzować umowę?

Polska jest jednym z większych rynków budowlanych w Europie, z jednej strony nie ma problemu z pozyskaniem zamówień, ale z drugiej wszyscy zastanawiają się, kim te kontrakty realizować. Mamy w portfelu dużo zamówień od prywatnych zamawiających i oni potrafią zrozumieć trudną sytuację rynkową. Najtrudniej jest z kontraktami podpisanymi w latach 2016–2017, na szczęście nasi kontrahenci doskonale to zrozumieli. Unibep jest jednym z największych generalnych wykonawców w budownictwie mieszkaniowym i znaleźliśmy z deweloperami różne rozwiązania, które pozwoliły zniwelować wzrost kosztów: dużo inwestorów zgodziło się dopłacić, rozumiejąc, co się dzieje na rynku.

A jak jest w przypadku umów z publicznymi zamawiającymi? Czy oni idą na ustępstwa, chcą dopłacać?

Jest duży kłopot z realizacją takich umów, trudno znaleźć rozwiązanie – pozostaje chyba tylko droga sądowa. Biorąc pod uwagę, że w Polsce jesteśmy w połowie realizacji kontraktów na drogach i kolejach – a to zlecenia długoterminowe, nierzadko w formule zaprojektuj i buduj – z pewnością ważne jest, by zawrzeć w kontraktach klauzule waloryzacyjne. Chodzi jednak o to, by ten wskaźnik odzwierciedlał sytuację na rynku budowlano– montażowym.

Czy jako branża rozmawiacie ze stroną rządową?

Tak, prowadzimy dialog zwłaszcza z GDDKiA i PKP PLK – jest zrozumienie i trwają prace nad opracowaniem wskaźnika waloryzacji. To działa w dwie strony – kiedy ceny rosną, wynagrodzenie rośnie, ale przecież kiedy za kilka lat ceny zaczną spadać, to wskaźnik także. Bez takiego mechanizmu, niestety, generalni wykonawcy wyceniają ryzyka w składanych ofertach – dlatego są one tak wysokie.

Jakie są pana zapatrywania na 2019 r. dla grupy? Czy największą falę wzrostów cen materiałów i pracy mamy już za sobą?

Najgorsze mamy za sobą, jeśli chodzi o wzrost cen materiałów, można się spodziewać korekty. Jestem jednak przekonany, że koszty pracy nie zmniejszą się, bo pracowników brakuje, a mnóstwo obywateli Ukrainy, którzy do tej pory pracowali na budowach w Polsce, wyjedzie na Zachód, głównie do Niemiec, co nie poprawi sytuacji na naszym rynku.

Czy grupa zatrudnia dużo cudzoziemców?

Bardzo dużo, szczególnie przez firmy podwykonawcze. Działając na rynkach wschodnich, mamy wielu partnerów, głównie z Białorusi, z którymi pracujemy długie lata.

Wasze wyniki są relatywnie dobre, przychody i zyski po trzech kwartałach urosły po 15 proc. Czy realizujecie jeszcze „trudne" umowy, zawierane dwa, trzy lata temu, w których trudno o waloryzację?

Podpisane dwa, trzy lata temu kontrakty kończą się na szczęście w większości w tym roku. Nasz portfel zamówień budowany na następne lata jest już oparty na innych kontraktach, gdzie wycena uwzględnia sytuację rynkową, jest też inny podział ryzyka między zamawiającym a wykonawcą.

Macie w grupie zakład produkcji drewnianych domów modułowych. Czy ta technologia może być alternatywą wobec tradycyjnego budownictwa, borykającego się z wysokimi kosztami? Czy może przyjąć się w Polsce?

Od dekady jesteśmy obecni z domami modułami na rynku skandynawskim. Brakuje tam pracowników, a koszty pracy są wysokie. Opłaca nam się wykonać moduły w standardzie „pod klucz" w fabryce w Bielsku Podlaskim i przewieźć do Norwegii. Zbudowaliśmy do tej pory budynki, które mają 2,5 tys. lokali.

Bierzecie udział w konkursie PFR Nieruchomości na opracowanie technologii budowania domów wielorodzinnych z prefabrykatów Jak pan ocenia szanse na wygraną?

Jeszcze dwa lata temu nie interesowaliśmy się produkcją modułów na polski rynek. Widząc jednak, co dzieje się z kosztami, jak szybko one rosną, przygotowaliśmy taką ekonomiczną ofertę. Liczymy na zainteresowanie deweloperów, ale chyba bardziej samorządów – ponieważ to mogą być budynki komunalne, dla TBS-ów. A także dla programu Mieszkanie+, dlatego wzięliśmy udział w konkursie. Wybudowaliśmy w Bielsku Podlaskim testowy drewniany budynek wielorodzinny w technologii panelowej, żeby pokazać, że to działa. W kwietniu kupiliśmy działkę, a w połowie października zmontowaliśmy pierwszy budynek z 24 mieszkaniami. Montaż trwał 12 dni, wykonało go tylko 12 osób. Sprzedajemy mieszkania w tym budynki po 4,1 tys. zł brutto za metr kwadratowy i zarabiamy na tym.

Jak duże mogą być budynki modułowe?

W Norwegii budujemy bloki do sześciu kondygnacji, a wkrótce powstanie budynek ośmiopiętrowy.

Jeśli moduły się przyjmą na polskim rynku, czy będziecie powiększać fabrykę w Bielsku Podlaskim?

Zobaczymy, w tym roku oddaliśmy już nowe moce i zapełniamy je zamówieniami.

Jesteście jedną z nielicznych grup budowlanych z dużym udziałem eksportu. Grupa jest obecna nie tylko w Skandynawii, ale także – jako generalny wykonawca – na Białorusi, a ostatnio pozyskaliście wart około 150 mln zł netto kontrakt na Ukrainie. Czy to nie są ryzykowne rynki?

Uważamy, że perspektywiczne. Na rynkach wschodnich jesteśmy obecni od dawna. Najważniejszą zasadą jest bezpieczeństwo finansowe kontraktów. Na Białorusi budujemy galerię handlową, centrum tenisowe z hotelem i kliniką oraz centrum logistyczne. Te kontrakty finansowane są przez BGK i ubezpiecza je KUKE, tak samo będzie z inwestycją na Ukrainie. To oznacza, że mamy komplementarną ofertę dla inwestorów na rynkach wschodnich i konkurujemy z firmami z Chin czy Turcji. Jeśli chodzi o stan wyjątkowy na Ukrainie, to panuje on na wschodzie kraju. W Kijowie sytuacja jest normalna.

Kurs Unibepu od szczytu z maja zeszłego roku spadł o prawie 70 proc., do 4,8 zł. Czy taki poziom wyceny oddaje potencjał i perspektywy spółki?

Oczywiście, że nie. To pochodna tego, że branża budowlana nie jest lubiana przez inwestorów, bo zmaga się z rosnącymi kosztami. Nie tylko Unibep jest tak notowany, wystarczy spojrzeć, jak zachowuje się wykres WIG-budownictwo. Jestem przekonany, że branża będzie wychodzić z tej trudnej sytuacji, że będzie potrafiła wykorzystać koniunkturę, jaką mamy w kraju – co przełoży się na wyniki finansowe. A wtedy notowania akcji, w tym Unibepu, się poprawią, może wrócą do wcześniejszego poziomu.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA