Czekamy na reakcję Ministerstwa Finansów

Waldemar Markiewicz, prezes Izby Domów Maklerskich, gość programu Andrzeja Steca.

Publikacja: 19.08.2019 15:58

Czekamy na reakcję Ministerstwa Finansów

Foto: parkiet.com

Banki uchodzą za nerw gospodarki, a biura maklerskie powinny być nerwem rynku kapitałowego. Jak wygląda zatem kondycja brokerów w Polsce?

Jest adekwatna do kondycji rynku kapitałowego. Nie są nerwem rynku kapitałowego, a rynek kapitałowy nie jest nerwem produktywnej gospodarki. Celem rządowego programu na rzecz odpowiedzialnego rozwoju jest wzrost gospodarczy w oparciu o wiedzę i innowacje. Do tego potrzebny jest rynek kapitałowy, a jemu – silne krajowe domy maklerskie. One koncentrują się na finansowaniu i selekcji odpowiednich spółek, najbardziej dynamicznych i innowacyjnych z sektora MŚP. One im doradzają i pozyskują dla nich kapitał. W tym jest największy potencjał wzrostu produktywności polskiej gospodarki.

Wyniki finansowe domów maklerskich za I półrocze są katastrofalne.

Jest wielki problem strukturalny, który narasta od wielu lat. Rośnie deficyt w działalności maklerskiej dotyczącej obsługi spółek pozyskujących kapitał i inwestorów. W zeszłym roku straty wyniosły 266 mln zł, a w I kwartale tego roku blisko 66 mln zł. To podwojenie straty w stosunku do tego samego okresu.

Przedtem straty były kompensowane z innych obszarów działalności (np. inwestycyjnej). Dzisiaj domy maklerskie nie są w stanie skompensować tych strat. To prowadzi do ograniczenia działalności brokerów, więc trudno mówić o rozwoju rynku kapitałowego.

Tymczasem kolejne biura maklerskie są wrzucane w struktury banków. To dobrze?

To konsekwencja tych strat. Jest to szkodliwa koncepcja, bo są potrzebne wyspecjalizowane firmy inwestycyjne, a nie uniwersalne banki. Ze względu na mniejszą tolerancję na ryzyko w bankach, prowadzi to do marginalizacji usług maklerskich.

Nawet w dokumencie Komisji Europejskiej sprzed trzech lat jest napisane, że trzeba dążyć do zwiększenia udziału rynku kapitałowego i uniezależnienia w większym stopniu potrzeb finansowych firm od systemu bankowego. To głównie rynki kapitałowe finansują innowacje. Trzeba stworzyć warunki do działalności wyspecjalizowanych firm inwestycyjnych. Powtórzę raz jeszcze: proponowanie jednolitej licencji bankowej prowadzi do marginalizacji usług maklerskich i mniejszego wsparcia rozwoju rynku kapitałowego. To nie odpowiada zapotrzebowaniu polskiej gospodarki, której potrzeba wzrostu produktywności.

Zdalni członkowie, zagraniczne biura maklerskie mają lepiej w Polsce niż krajowe?

Oni korzystają ze skali działania, więc mogą oferować niższe ceny. Ciężko z nimi konkurować. Zdalni członkowie nie przynoszą nowych inwestorów, a omijając krajowe domy maklerskie podcinają ich kondycję. Zdalni członkowie praktycznie nie oferują usług dla firm spoza WIG20. A przecież największy potencjał wzrostu polskiej gospodarki jest w tysiącach MŚP.

Jakie są perspektywy? Jaka będzie kondycja biur maklerskich w kolejnych latach?

Jeżeli nie podejmiemy odważnych działań w celu stworzenia lepszych warunków dla krajowej branży domów maklerskich, to w którymś momencie nasz rynek kapitałowy będzie jeszcze bardziej zmarginalizowany.

Kto ma podjąć działania?

System finansowy jest regulowany, kluczowy jest czynnik polityczny. Strategia rozwoju rynku kapitałowego powinna odpowiedzieć na pytanie – do jakiego modelu dążymy. Wtedy będziemy podejmowali właściwe decyzje. Obecny kształt wciąż przygotowywanej strategii rozwoju rynku kapitałowego w 10–20 proc. powinien być zmieniony.

Co by pan w niej zmienił?

Koszty regulacji powinny być dostosowane do skali działania polskich domów maklerskich. Koszty transakcyjne w Polsce są 5–10 razy większe niż w Turcji, która jest naszym benchmarkiem. Jest też kwestia zakresu usług. Domy maklerskie mają tylko wyłączność na rynek wtórny, na rynek pierwotny już nie. Rynek pierwotny też powinien być w zakresie wyłączności firm inwestycyjnych, a nie tylko banków.

Systemy anglosaskie, gdzie jest dominująca rola firm inwestycyjnych, powodują, że gospodarki są bardziej produktywne od systemów, gdzie dominuje kredyt bankowy. Powiększa się luka produktywności między gospodarką Stanów Zjednoczonych a Europą Zachodnią. Firmy amerykańskie mają pięciokrotnie większy dostęp do pieniędzy przez rynek kapitałowy. Ważna jest też kwestia egzekucji prawa rynku kapitałowego, która znalazła się w strategii. Chodzi o podwyższenie zaufania do rynku.

Pozytywne jest też postawienie na przestrzeganie ładu korporacyjnego. Jeżeli nie będzie silnej krajowej branży domów maklerskich, to tej strategii nie będzie miał kto realizować.

Izba Domu Maklerskiego w lipcu wysłała apel do premiera Morawieckiego. Jest jakiś efekt?

Wiemy, że gabinet premiera przekazał list do ministra finansów. Czekamy na jego reakcję. Zakładamy, że powstanie grupa robocza, żeby się zastanowić, jak stworzyć warunki rozwoju krajowej branży domów maklerskich.

Jak się układa współpraca z giełdą warszawską? Jak pan ocenia wsparcie analityczne?

To jest najlepsza inicjatywa. Oczywiście ma plusy i minusy. Niektórzy uważają, że dobór spółek nie jest do końca właściwy. Generalnie oceniam to pozytywnie. Jest inny problem. Zarząd giełdy jest zblokowany statutem spółki publicznej. Jednym z podstawowych naszych apeli jest zwolnienie zarządu z obowiązku maksymalizacji zysku. Warto porównać koszty do konkurentów, najlepiej z Turcją. To jest podstawowy konkurent Polski w skali globalnej. Tam koszty są średnio osiem razy mniejsze. W Polsce domy maklerskie tracą na tym, co same wyprodukują, a giełda ma zyski. To nie jest naturalne.

Być może trzeba zmienić statut GPW, może zapisać ograniczenie rentowności. Jest też radykalny pomysł zdjęcia GPW z giełdy. Wtedy giełda byłaby infrastrukturą rynku kapitałowego pełniącą służebną rolę. Jej interes byłby podporządkowany całemu rynkowi kapitałowemu. Dzisiaj jest to spółka nastawiona na zysk, więc wymyśla różne koncepcje niezwiązane z rynkiem akcji.

Publiczna giełda owocuje chociażby jej transparentnością.

Każde rozwiązanie ma „plusy dodatnie i plusy ujemne".

Jest pan optymistą w kontekście różnych pomysłów rządowych, jak przekształcenie OFE w IKE i program PPK, które już ruszył?

Rynek kapitałowy jest tam, gdzie kapitał. Po wielu latach likwidacji OFE i braku napływu kapitału do TFI powstały PPK. To jest duże osiągnięcie, za które można gratulować obecnej ekipie. Część pieniędzy z PPK będzie dostępna dla polskich, najbardziej dynamicznych i innowacyjnych przedsiębiorstw.

Biura maklerskie
Akcjonariusze XTB wstrzymują oddech. Czym zaskoczy spółka?
Biura maklerskie
Wzrosty na GPW są do utrzymania. Słabsze może być II półrocze
Biura maklerskie
Korektę rynkową można uznać już za zakończoną?
Biura maklerskie
Czy maklerzy już na dobre zakotwiczyli w strukturach banków?
Biura maklerskie
Nowe, maklerskie posiłki
Biura maklerskie
Polskim brokerom marzą się kryptowaluty. Doczekają się przyzwolenia od nadzorcy?