REKLAMA
REKLAMA

Banki

Millennium ze zgodą na przejęcie Euro Banku

To kolejna i pewnie nie ostatnia transakcja bankowa w Polsce, gdzie wprawdzie gospodarka pędzi, ale rentowność i wypłaty dywidend są ograniczone.
Foto: Fotorzepa, Michał Walczak

Komisja Nadzoru Finansowego we wtorek zgodziła się na przejęcie Euro Banku przez Millennium. Portugalsko-polski kredytodawca ma już wszystkie zgody do przeprowadzenia tej wartej 1,83 mld zł transakcji.

Banki obciążone

Na początku maja zarząd Millennium informował, że pod warunkiem uzyskania wszystkich zgód zamknięcie transakcji spodziewane jest na przełomie czerwca i maja, fuzja prawna pod koniec III kwartału, a operacyjna przed końcem tego roku. Millennium dzięki przejęciu 14 mld zł aktywów Euro Banku umocni się na siódmej pozycji pod tym względem w Polsce (po transakcji będzie miał ok. 85 mld zł aktywów).

To kolejna spora fuzja bankowa w ostatnich latach w Polsce. W listopadzie 2018 r. Santander Bank Polska przejął wydzieloną część detaliczną Deutsche Banku Polska za 1,29 mld zł, a BNP Paribas kupił za 3,25 mld zł podstawową część Raiffeisen Polbanku. Polski rynek staje się coraz bardziej skonsolidowany i pierwsza piątka ma już ponad 53 proc. udziału w łącznych aktywach sektora, gdy jeszcze na koniec 2011 r. było to tylko 44 proc. Będą kolejne fuzje?

– Gros przejęć bankowych w Polsce mamy już za sobą, ale jak pokazało wyjście UniCreditu w 2017 r. z naszego rynku, wszystko jest możliwe. Ze względu na wciąż duży udział inwestorów zagranicznych w kapitałach banków powodem potencjalnych transakcji mogą być problemy spółek matek, czyli ewentualne transakcje na poziomie europejskim. Sektor obciążony jest też wysokimi wymogami kapitałowymi, podatkowymi i parapodatkowymi, takimi jak składki na BFG – mówi Marta Czajkowska-Bałdyga, analityk Haitonga.

Foto: GG Parkiet

Dodaje, że jeśli te warunki się nie zmienią, to prawdopodobnie dojdzie do kolejnych fuzji i przejęć, bo na sprzedaż trafiać będą banki, które nie mają odpowiednio dużej skali, siły przebicia lub nie znalazły sobie rentownej niszy. – Problemem jest to, że takie instytucje osiągają zbyt niskie ROE (wskaźnik rentowności kapitału własnego – red.), niższe od kosztu pozyskania kapitału. Dopiero ROE wyższe niż 10 proc. jest odpowiednią rentownością – zaznacza.

Nie będzie nowych graczy?

Spekulacje dotyczące Commerzbanku, którym zainteresowane są UniCredit i ING Group, powodują, że rynek zastanawia się, czy na sprzedaż nie trafi mBank, czwarty gracz w Polsce (Commerzbank ma niecałe 70 proc. jego akcji). Gdyby doszło do fuzji holendersko-niemieckiej, prawdopodobnie mBank zostałby połączony z ING Bankiem Śląskim, piątym co do wielkości bankiem na naszym rynku.

Wciąż nie wiadomo, czy Getin Noble i Idea Bank, niespełniające wymogów kapitałowych, znajdą inwestora. Jeśli nie, mogą trafić pod skrzydła innych banków w Polsce. Kiedyś być może PZU wróci do pomysłu łączenia swoich banków: Pekao i Aliora.

– Biorąc pod uwagę wspomniane obciążenia, polski rynek nie jest atrakcyjny dla nowych graczy. Zresztą od dawna żadna duża grupa bankowa nie weszła do Polski. Spodziewam się więc, że jeśli będzie dochodzić do fuzji, to raczej pomiędzy już działającymi w Polsce bankami, aby zwiększyć ich skalę, zasięg i osiągnąć efekty synergii. Relatywnie niskie ROE i wymogi dywidendowe są głównym ograniczeniem dla wejścia nowych graczy – dodaje Czajkowska-Bałdyga.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA