Od krachu 15 marca wywołanego raportem Hindenburg Research kurs akcji LPP, odzieżowej grupy kierowanej przez Marka Piechockiego, urósł już o 35 proc. Nadal brakuje mu kilkunastu procent, by odrobić całą stratę. Założenia rozwoju grupy z Gdańska przedstawione tuż po tym, jak amerykańska wywiadownia zarzuciła spółce wprowadzanie w błąd inwestorów, sprawiły ostatecznie, że biura maklerskie albo utrzymują, albo podnoszą ceny docelowe LPP. Analitycy nie kryją jednak, że inwestorzy mogli zmienić zdanie o standardach komunikacji grupy i podnoszą w związku z tym tzw. premię za ryzyko. Gdyby nie ona, wyceny mogłyby być jeszcze wyższe. Istnieje też i inna obawa.