Reklama

Niełatwe cerowanie dziury po krachu LPP

Opada kurz po raporcie Hindenburg Research o wychodzeniu właściciela Sinsaya z Rosji. Analitycy z biur maklerskich nie widzą powodów, by obniżać wyceny odzieżowej grupy z Gdańska. Raczej je podnoszą.
Sinsay to obecnie flagowa marka LPP. Grupa inwestuje w nią najwięcej. Fot. AdobeStock

Sinsay to obecnie flagowa marka LPP. Grupa inwestuje w nią najwięcej. Fot. AdobeStock

Foto: AS photo

Od krachu 15 marca wywołanego raportem Hindenburg Research kurs akcji LPP, odzieżowej grupy kierowanej przez Marka Piechockiego, urósł już o 35 proc. Nadal brakuje mu kilkunastu procent, by odrobić całą stratę. Założenia rozwoju grupy z Gdańska przedstawione tuż po tym, jak amerykańska wywiadownia zarzuciła spółce wprowadzanie w błąd inwestorów, sprawiły ostatecznie, że biura maklerskie albo utrzymują, albo podnoszą ceny docelowe LPP. Analitycy nie kryją jednak, że inwestorzy mogli zmienić zdanie o standardach komunikacji grupy i podnoszą w związku z tym tzw. premię za ryzyko. Gdyby nie ona, wyceny mogłyby być jeszcze wyższe. Istnieje też i inna obawa.

Pozostało jeszcze 92% artykułu

Wiosenna promocja -50% na Parkiet.com z NYT!

Wiosenna promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com w pakiecie z The New York Times.

Kliknij i poznaj warunki

Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama