Chciała go zatrudnić Legia Warszawa, a po dezercji Paulo Sousy jego nazwisko przewijało się w medialnych spekulacjach dotyczących potencjalnych następców Portugalczyka w roli selekcjonera reprezentacji Polski. Obok Adama Nawałki, Czesława Michniewicza, Michała Probierza czy Jacka Magiery i zastępu mniej lub bardziej znanych kandydatów z zagranicy.
– Miło słyszeć swoje nazwisko w tym gronie, szczególnie że w tym kontekście zaczynało się pojawiać ono już przed rokiem. Ciągle jednak chodzi o wymiar medialny. Na razie odbieram to w kategoriach nakarmienia własnego ego niż realnej szansy – stwierdził Papszun w niedawnej rozmowie z „Przeglądem Sportowym". Nie ukrywał, że prowadzenie drużyny narodowej to jego marzenie, ale dodał, że na posadę selekcjonera trzeba zasłużyć.