Giełdowa gorączka
Polski rynek papierów wartościowych w latach 90. była niczym Dziki Zachód, który przyciągał poszukiwaczy złota. Każdy liczył, że odnajdzie tam bogactwo. Wtedy w domach i biurach maklerskich masowo pojawiali się przypadkowi ludzie – wraz ze swoimi oszczędnościami – w nadziei na duży zarobek. Choć o rynku kapitałowym mało kto miał wtedy choćby podstawową wiedzę. – Obecnie nawet początkujący inwestor ma już określoną wiedzę o giełdzie. Natomiast w latach 90. bywało tak, że np. po krachu w 1994 r. część giełdowych graczy za taki stan rzeczy obwiniała prezesa giełdy – mówi „Parkietowi" Michał Masłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.