Trzeba przyznać, że brak potwierdzania nowego szczytu Dow Jonesa przez dwa bliźniacze wskaźniki reprezentujące inne ważne branże amerykańskiej gospodarki, nie wróżyło niczego dobrego. Słabsze zachowanie wskaźnika reprezentującego akcje firm transportowych to efekt zatrzymania łupkowego eldorado w USA wynikające ze spadku cen ropy. Natomiast spółki użyteczności publicznej, jako podmioty regularnie wypłacające stabilne dywidendy, doświadczyły smutnego losu obligacji skarbowych, których dynamiczna przecena stała się głównym tematem ostatnich tygodni. W takich warunkach trudno się dziwić, że coraz mniej przekonani o trwałości hossy na Wall Street inwestorzy stali się jeszcze bardziej zdezorientowani i niepewni kolejnych ruchów na rynku akcji.