Sprzedać czy nie? Czyli rozterki podrażnionego inwestora
Zamknąć pozycję ze stratą czy jeszcze poczekać? Chyba każdy inwestor mierzył się z tym dylematem. Niestety, przyznanie się do porażki na giełdzie nie należy do najłatwiejszych zadań. A niepewność inwestora co do decyzji prowadzi często do znacznego uszczuplenia portfela.
Kupno akcji Enei pod koniec III kwartału 2015 r. nie miało technicznego uzasadnienia. Kurs akcji poruszał się w trendzie spadkowym i sekwencja coraz niższych szczytów była zachowana. Sygnałem do wejścia byłoby przerwanie owej sekwencji, czyli wyjście ceny ponad 14,5 zł. Na tym poziomie można było ustawić zlecenie oczekujące, zabezpieczając się 10-proc. stop lossem przy 13 zł. Jeśli jednak ktoś zdecydował się wejść na rynek 1 października, po cenie 13,55 zł, powinien był ustawić linię obrony, która ograniczyłaby straty w razie kontynuacji bessy. Dobrym poziomem na stop był lokalny dołek przy 12,4 zł (8,5 proc. potencjalnej straty).
Obecna sytuacja na GPW jest trudna. Najlepiej pokazuje to fakt, że WIG20 oraz WIG zakończyły 2015 rok na sporych minusach. Dlatego coraz większa grupa inwestorów zastanawia się, co począć ze swoimi akcjami.
Gdy strach zagląda w oczy
Pozostało jeszcze 97% artykułu
Teraz kwartalna e‑prenumerata z rabatem 34%!
Obserwuj świat finansów i bądź gotowy na codzienne decyzje biznesowe.
Subskrybuj i zyskaj dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie w "Parkiecie".