Obniżenie przez Standard & Poor's oceny dla polskiego długu wywołało spore zamieszanie. WIG20 w reakcji na to wydarzenie stracił ponad 3 proc. Ale chwilami jeszcze mocniej zniżkowały indeksy we Frankfurcie i Nowym Jorku. S&P 500 przez moment znalazł się blisko 1800 punktów, najniżej od prawie dwóch lat.
Czyżby inwestorzy przeczuwali obniżenie ratingu dla świata? Nieoficjalnie perspektywa jest negatywna już od pewnego czasu. Świat jeszcze bardziej zasługuje na obniżenie oceny wiarygodności niż Polska. Gdyby tak się stało, pewnie nikt nie protestowałby tak bardzo, jak ma to miejsce w naszym przypadku. Na ujemne punkty pracuje nie tylko polityka, ale i gospodarka. Niezależność głównych banków centralnych świata podważona została już dawno. Wystarczy wspomnieć, że jeszcze nie tak dawno Europejski Bank Centralny wzdragał się przed ilościowym luzowaniem polityki pieniężnej, a dziś rzekomy brak mandatu nie przeszkadza mu kupować obligacji rządów i zapowiadać, że będzie to robił tak długo, jak będzie trzeba.