Wiele globalnych banków w swoich prognozach dla rynku metali na 2019 r. poprawnie obstawiło wzrost cen kruszców. Niektóre nawet nie doceniły potencjału. Przykładowo Commerzbank przewidywał, że cena złota w I półroczu sięgnie 1300 USD, a pod koniec roku wzrośnie do 1350 USD, tymczasem już w czerwcu notowania przebiły barierę 1400 USD. Widząc potencjał wzrostu, niektóre banki podniosły niedawno swoje prognozy. Goldman Sachs spodziewa się, że w ciągu następnych sześciu miesięcy cena złota wzrośnie do 1475 USD (wcześniejsza prognoza zakładała 1350 USD).

Złoto i Fed

To, jak w II połowie roku będą się zachowywać notowania złota, będzie zależne przynajmniej od kilku czynników, jednak najmocniej wpływać na cenę kruszcu może polityka Fedu. Inwestorzy są pewni, że amerykańska Rezerwa Federalna obniży stopy procentowe na najbliższym posiedzeniu pod koniec lipca, jednak na jednej obniżce może się nie skończyć. Jeśli do końca roku nastąpią dwie lub trzy obniżki, to można się spodziewać, że cena złota będzie nadal rosła. W takim wypadku rentowność amerykańskich obligacji skarbowych, uważanych obok złota za rodzaj bezpiecznych aktywów, będzie spadać. Inwestorzy mogą zatem przenosić swój kapitał z nisko oprocentowanych obligacji na rynek złota i innych metali szlachetnych. Jeśli jednak nie dojdzie do obniżek, będzie to oznaczało, że inflacja pozostanie na stosunkowo wysokim poziomie. Wówczas złoto również może zyskiwać, ponieważ będzie stanowiło zabezpieczenie przed utratą wartości pieniądza w czasie. Nie wszyscy są jednak zdania, że obniżka stóp spowoduje dalszy wzrost notowań złota, ponieważ twierdzą, że cięcia stóp o 75 punktów bazowych są już w cenie i nie powinny znacząco wpłynąć na cenę kruszcu. – Te oczekiwania są już uwzględnione w wycenach rynkowych, więc obecnie nie ma presji na dalszy wzrost cen złota – oczywiście o ile sytuacja w amerykańskiej gospodarce i na światowym rynku nie pogorszy się znacząco, co mogłoby wpłynąć na jeszcze bardziej gołębie nastawienie Fedu oraz większą atrakcyjność złota jako tzw. bezpiecznej przystani – uważa Dorota Sierakowska, analityk DM BOŚ.

Banki centralne na zakupach

Bez wpływu na rynek złota nie pozostają również zakupy dokonywane przez banki centralne. Od kilku lat rezerwy złota światowych banków centralnych się zwiększają. NBP również podąża tym trendem. W 2018 r. zakupił 25,7 tony złota, a w 2019 r. kolejne 100 ton. Obecnie wielkość polskich rezerw to 228,6 tony. Zasoby są już dwukrotnie większe od tych, którymi dysponuje Szwecja, i takie same jak belgijskie. Daleko nam jednak do największych światowych gospodarek. Obecne rezerwy złota w USA wynoszą ponad 8,1 tys. ton, a rezerwy Niemiec to ponad 3,3 tys. ton. Banki centralne zwiększają zasoby złota m.in. z powodu dywersyfikacji, zmniejszając ogólny udział walut w rezerwach. Popyt banków miał duży wpływ na wzrost notowań złota w ostatnich latach i nic nie wskazuje na to, że trend ten miałby się zmienić.

Srebro wypada blado

Gorzej jednak radzi sobie srebro, którego cena wzrosła od początku roku o ponad 5 proc. Według analityków w II połowie roku to ten metal szlachetny odznaczać się będzie największym potencjałem wzrostu, choć słabnąca koniunktura w największych gospodarkach może zrobić swoje. Srebro, obok roli inwestycyjnej, pełni również kluczową rolę w przemyśle. Jak wynika z danych Silver Institute, przemysł odpowiada za 60 proc. światowej konsumpcji srebra, a w tym roku jego popyt ma wzrosnąć. Z tego powodu sytuacja w światowych gospodarkach mocno wpływa na cenę kruszcu. Spowolnienie w Chinach, w szczególności w branży samochodowej, gdzie srebro jest szeroko wykorzystywane, mocno odbiło się na notowaniach metalu. Nie bez wpływu pozostają również napięte stosunki między USA a Chinami. – Zakładam jednak, że porozumienie handlowe w końcu nastąpi i prognozy dotyczące głębszego spowolnienia w światowej gospodarce będą rewidowane w  górę, a popyt przemysłu na srebro powinien się zwiększyć, co obok popytu inwestycyjnego powinno wspierać ceny – tłumaczy Daniel Kostecki, analityk firmy Conotoxia. Cena srebra i złota jest ze sobą skorelowana i przez wiele lat podążała w tym samym kierunku. Obecnie jednak złoto znajduje się o wiele wyżej w relacji do srebra i wydaje się, że w II połowie roku srebro może tę różnicę nadrabiać.

Banki centralne preferują złoto względem srebra, jednak banki inwestycyjne stawiają na tańszy kruszec. Dane z CME Group pokazują, że amerykański bank JP Morgan poprzez ETF-y ma największą pozycję w segmencie srebra ze wszystkich banków, z sumą 153,7 mln uncji. Dla porównania HSBC posiada pozycję obejmującą około 30 mln uncji. Analitycy z Bank of America Merrill Lynch to jedni z największych optymistów, jeśli chodzi o wzrost cen srebra. Z prognoz wydanych w maju wynika, że spodziewają się wzrostu notowań metalu w III kwartale do 17,47 USD za uncję, co oznaczałoby wzrost o 8 proc. w porównaniu z obecną ceną. Analitycy z JP Morgan przewidują, że srebro zdrożeje do 16,6 USD, a specjaliści z Deutsche Banku prognozują cenę 16,9 USD.

Rynek samochodowy kluczowy

Pallad i platyna to kruszce, których największą ilość zużywa się w przemyśle. Popyt na te metale z przeznaczeniem na inwestycje nie jest duży, dlatego to koniunktura gospodarcza wpływa najmocniej na ich notowania.

Pallad, który wykorzystywany jest w branży motoryzacyjnej, od początku roku zdrożał o ponad 20 proc. Ma to związek z ogromnym popytem koncernów motoryzacyjnych, który trudno zaspokoić. Podaż platyny wykorzystywanej przy produkcji katalizatorów samochodowych również nie jest w stanie nasycić rynku. Dane z World Platinum Investment Council pokazują, że w I kwartale światowe zapotrzebowanie na platynę było o 20 proc. wyższe od jej produkcji. Specjaliści przewidują, że deficyt tych metali prawdopodobnie nie zostanie pokryty ani w tym roku, ani prawdopodobnie także w kolejnym, co w kolejnych miesiącach może powodować wzrost ceny.

Dolar ważny dla metali

Cena złota, srebra, platyny i palladu jest ustalana w dolarze amerykańskim, dlatego to, jak mocna jest waluta USA, bezpośrednio przekłada się na notowania metali szlachetnych. Inwestorzy w Polsce muszą brać pod uwagę zachowanie pary walutowej USD/PLN, jednak to, jak zachowa się jej kurs, będzie w dużej mierze zależało od polityki Fedu. Złoty zachowuje się bowiem dość stabilnie i rozchwiać mogłaby go jakaś niespodziewana zmiana, np. w gospodarce czy w polityce pieniężnej RPP, na co się jednak nie zanosi. Złoty względem dolara waha się od dłuższego czasu w przedziale 3,75–3,85 i na razie nie widać oznak wybicia poza to pasmo.