Podnoszone jeszcze w sierpniu obawy o nieuchronnie nadciągającą recesję przestały spędzać sen z powiek inwestorów. Po raz pierwszy od wielu miesięcy zaczęli oni przychylnym okiem spoglądać w kierunku akcji. W tegorocznym pojedynku między akcjami i obligacjami te pierwsze zaczęły zyskiwać przewagę. Wygrana w jesiennej potyczce nie oznacza jednak zwycięstwa w wojnie. Ta pozostaje nierozstrzygnięta.
Dominacja giełdowych indeksów, dzięki której obligacje skarbowe zostały w ostatnich tygodniach zagonione do narożnika, odbywa się przy wyraźnie słabszych niż w ubiegłym roku fundamentach. Taka sytuacja wciąż daje sporo argumentów zwolennikom niskich stóp procentowych, stanowiąc kotwicę powstrzymującą większy i szybszy wzrost rentowności państwowego długu.