Złośliwi mogliby zażartować, że organizatorzy klubowego mundialu spisali się lepiej niż reprezentujący ich zespół. Al-Duhail w ćwierćfinale przegrał z Al-Ahly Kair i po zwycięstwie nad koreańskim Ulsan Hyundai zajął piąte miejsce. Triumfował Bayern Monachium, wyrównując rekord Barcelony Pepa Guardioli (sześć trofeów w ciągu roku) i zgarniając za dwa mecze 5 mln dolarów premii.
Po raz drugi turniej odbył się w Katarze i dla piłkarzy był miłą odmianą po miesiącach gry w ciszy. – Prawie zapomniałem, jak to jest występować przed kibicami. Miejmy nadzieję, że powoli będziemy wracać do normalności – dzielił się wrażeniami Robert Lewandowski, uznany za najlepszego zawodnika mistrzostw. – To było fascynujące święto futbolu – zachwycał się trener Bayernu Hansi Flick. Na trybuny mogło wejść nie więcej niż 30 proc. publiczności, ale sama świadomość, że ktoś ich wspiera, była dla uczestników sporą motywacją.