– Wszyscy sponsorzy musieli brać pod uwagę taką możliwość. Oczekiwania co do kadry były na niskim poziomie już przed startem i chociaż byliśmy teoretycznie faworytem ze Słowacją, to absolutnie w narodzie pewności zwycięstwa nie było – mówi Filip Beźnicki, dyrektor ds. strategii cyfrowej w Havas Media Group. – Pokolenia wychowane na meczach otwarcia z Koreą, Ekwadorem czy Senegalem podskórnie czuły, co się szykuje. Także zainteresowanie całym turniejem i meczami naszej kadry jest niższe niż bywało, na ulicach nie było widać kibiców ubranych w biało-czerwone barwy.