W ocenie zachodnich analityków, nawet 90% inwestycji w internet może skończyć się niepowodzeniem. Jeśli taki odsetek ?pudeł? zdarzyłby się w Polsce, stracą niewątpliwie także firmy giełdowe, które deklarowały w ostatnich miesiącach duże inwestycje w internet.? W przypadku przedsięwzięć związanych z internetem ogromna część wydatków przeznaczana jest głównie na budowę marki ? twierdzi Marek Juraś, analityk Erste Securities.
Inwestycje w internetobniżą zyskiProblemy sektora IT i internetowego na świecie mogą spowodować pogorszenie kondycji polskich spółek giełdowych, które deklarowały w ostatnich miesiącach gigantyczne inwestycje w nowe technologie.
Zwrot zainwestowanych kapitałów nie będzie ani szybki, ani pewny. Bardziej realne staje się natomiast pogorszenie kondycji finansowej spółek publicznych. Klasycznym przykładem jest nowosądecki Optimus, który tłumaczy swoje przeciętne zyski koniecznością ogromnych inwestycji, także w internet.Ostatnio przycichła licytacja, kto więcej zainwestuje w internet (mówiło się, że w ciągu 3 lat spółki publiczne wydadzą na ten cel 3 mld USD). Jak dotąd, wydano jedynie niewielką część tej sumy. Mimo to, wśród analityków zajmujących się branżą IT istnieje dość powszechna opinia, że tegoroczna dynamika wzrostu przychodów i zysków spółek giełdowych z tego sektora będzie mniejsza.? W przypadku przedsięwzięć związanych z internetem ogromna część wydatków przeznaczana jest głównie na budowę marki. Nie ma żadnych gwarancji, że pieniądze te kiedykolwiek się zwrócą ? twierdzi Marek Juraś, analityk Erste Securities. Z kolei zdaniem Zygmunta Grajkowskiego, partnera w Enterprise Investors, celowość inwestowania pieniędzy w wiele przedsięwzięć internetowych będzie można ocenić dopiero w dłuższym okresie. ? Bardzo dobrze, że pieniądze te w ogóle zainwestowano. To, czy zrobiono to sensownie, czy nie, okaże się dopiero po 2?3 latach ? mówi Z. Grajkowski.Jest on jednak gotów zaryzykować tezę, że większość projektów okaże się niewypałem. Wśród analityków na Zachodzie powszechna jest bowiem opinia, że upadnie aż 90% projektów internetowych. ? Jeżeli większość inwestorów straci, to w przyszłości grozi to odrzucaniem także dobrych projektów ? mówi Z. Grajkowski.Inwestycje spółek w internet mają pochodzić z wpływów zewnętrznych. W praktyce finansowanie sprowadza się więc jedynie do kwestii zaufania inwestorów. ? Jeżeli kłopoty z finansowaniem mają takie giganty za granicą, jak Freeserve czy Amazon, to trudno tego nie uznać za sygnał ostrzegawczy także dla polskich firm rozwijających działalność internetową ? twierdzi Aneta Wynimko, doradca inwestycyjny ABN Amro.Zdaniem M. Jurasia, problemy z finansowaniem, których doświadczają teraz niektóre wielkie spółki internetowe, wcześniej czy później dotkną także część podmiotów działających w Polsce. ? Ogromne fundusze potrzebne na rozruch przedsięwzięć internetowych sprawiają, że spółki tzw. nowej gospodarki nie mogą finansować się zwykłym długiem, np. kredytami bankowymi, bo nie są w stanie ? mówi M. Juraś. ? Tymczasem fundusze venture capital coraz ostrożniej podchodzą do finansowania internetowych projektów ? dodaje analityk. Inwestorzy żądają obecnie bardziej realistycznych biznesplanów i nie zadawalają się jedynie pomysłami.Potwierdzeniem tego jest np. przypadek Szeptela, który nie zrealizował i z pewnością nie zrealizuje (przynajmniej w ciągu najbliższych kilku miesięcy) ambitnych planów pozyskania 100 mln USD. Pomimo zakończenia publicznej oferty, niewiele słychać także o Arielu.
G.B.