Po piątkowym wzroście na rynkach amerykańskich początek tygodnia na warszawskiej giełdzie rozgrzał nastroje. Nadspodziewana zwyżka indeksu Nasdaq dała w konsekwencji wymowną formację objęcia hossy, którą wzmocniło pojawienie się przy poziomie marcowego dołka oraz wieloletniej wewnętrznej linii trendu wzrostowego. W takiej sytuacji powstają jednak wątpliwości, czy tak duży wzrost nie skusi bardziej agresywnych graczy do realizacji zysków. Dla WIG20 odbicie zaowocowało formacją młota. Obszar pierwszej luki cenowej (ok. 1600 pkt.) prawdopodobnie zostanie przełamany i kolejną strefę oporu można szacować w obszarze 1700 pkt. W przypadku załamania wzrostów najbliższe, jednocześnie najsilniejsze, strefy wsparcia dla indeksów WIG i WIG20 można odpowiednio określić na poziomach ok. 14 650 pkt. i 1400 pkt., w obu przypadkach wyznaczone linią dołków z 1995 i 1998 r.Przebieg najbliższych sesji w oczywisty sposób powinien nadal podlegać rynkowi Nasdaq. W tym punkcie warto przypomnieć, że indeks DJIA przebił pod naporem ostatnich spadków długoterminową linię trendu wzrostowego. Konflikt na bliskim wschodzie i groźba jego dalszej eskalacji zdecydowanie nie służą ociepleniu klimatu inwestycyjnego. Jednak patrząc z innej strony, pozytywne efekty w negocjacjach zwaśnionych stron powinny spowodować mocne odreagowanie na światowych rynkach. Od strony naszego podwórka istnieje realna szansa na przełamanie niekorzystnej tendencji wzrostu inflacji.