Sankcje OECD byłyby katastrofalne
Najbogatsze kraje zgrupowane w Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) przystępujądo kolejnego ataku wymierzonego w raje podatkowe.
Ta akcja wzbudziła zrozumiałe niepokoje w maleńkich państewkach. W sukurs pospieszyła im Commonwealth, a więc Brytyjska Wspólnota Narodów. W skład Commonwealthu wchodzi bowiem wiele rajów podatkowych od karaibskich Wysp Dziewiczych po republikę Vanuatu na Pacyfiku. Pośrednictwo Commonwealthu jest wynikiem międzynarodowych starań rozwiązania przedłużającego się i niekiedy grożącego sporu między przybrzeżnymi centrami finansowymi i OECD.Raje podatkowe walczą o utrzymanie swego statusu, ale też o przeżycie, bo dla większości z nich te centra finansowe to jedyna gałąź gospodarki. Nie są w tej walce osamotnione, gdyż aktywa zagranicznych inwestorów ulokowane w przybrzeżnych ośrodkach szacuje się na 6 bln USD.Kampania OECD wymierzona w raje podatkowe rozpoczęła się przed dwoma laty, a jej cele to zmuszenie tych krajów do większej jawności prowadzonych tam interesów, poprawa wymiany informacji z zagranicznymi śledczymi i wreszcie zaprzestanie lepszego traktowania cudzoziemców niż własnych obywateli. W czerwcu br. OECD opublikowała czarną listę 35 rajów podatkowych, grożąc im sankcjami gospodarczymi, jeśli do lipca nie zgodzą się na program reform.Publikacja tej listy wywołała gwałtowne protesty ze strony rajów podatkowych, których większość jest w Europie, na Karaibach i na Pacyfiku. Zastrzeżenia sprecyzowano na wrześniowym spotkaniu ministrów finansów Commonwealthu na Malcie. Tak się bowiem szczęśliwie składa, że w skład tej organizacji wchodzi 2/3 krajów z owej czarnej listy, a z drugiej strony członkowie OECD ? Australia, Kanada, Nowa Zelandia i Wielka Brytania.OECD raje skrytykowały przede wszystkim za to, że nie zdołała wyjaśnić zakresu swoich zastrzeżeń i w związku z tym nie mają one pojęcia co robić, by zyskać aprobatę najbogatszych. Raje zwróciły też uwagę, że należące do OECD Luksemburg i Szwajcaria, znane z wysokiego stopnia tajemnicy bankowej, nie zobowiązały się do przestrzegania takich samych standardów, jakich wymaga się od 35 krajów z czarnej listy.Inną komplikacją jest kolonialna historia niektórych członków OECD. W wielu rajach, zwłaszcza na Karaibach, imperialne mocarstwa, takie jak Wielka Brytania, przyczyniły się do rozwoju przybrzeżnych finansów. Na Bahamach, ważnym centrum bankowym, które uzyskało niepodległość od Wlk. Brytanii w 1973 r,. przybrzeżne finanse uważano za jedyną drogę rozwoju gospodarki pozbawionej zasobów naturalnych. Zarzucono więc OECD obłudę, gdyż odsądza teraz od czci i wiary systemy prawne stworzone przez bogate kraje do rozwoju ich własnych sektorów finansowych.W tej sytuacji Commonwealth zwraca uwagę, że skutki restrykcji proponowanych przez OECD, takich jak zniesienie korzystniejszego opodatkowania w rajach niż w państwach uprzemysłowionych, mogą być katastrofalne. Sankcje mogą bowiem zburzyć główny filar tamtejszych gospodarek. Przybrzeżne finanse generują średnio 30% produktu krajowego brutto w krajach z czarnej listy.Wydaje się, że OECD zdaje już sobie sprawę z konieczności złagodzenia strategii wobec rajów podatkowych. Jest w kontakcie z 22 rajami, a negocjacje z siedmioma określono jako zaawansowane.Jeffrey Owens, szef OECD ds. podatkowych, wyraził ostatnio przekonanie, że Luksemburg i Szwajcaria też podporządkują się nakazom organizacji. Oba te kraje uczestniczą w spotkaniach na ten temat i na oba koledzy z OECD wywierają naciski, by dostosowały się do jej ogólnej strategii. OECD rozmawia też z Bankiem Światowym, regionalnymi bankami rozwoju i Commonwealthem, by zwiększyły pomoc dla rajów podatkowych w tworzeniu tam alternatywnych strategii gospodarczych w takich dziedzinach, jak e-commerce.
J.B.