Towarzystwa ubezpieczeniowe niechętnie nawiązują współpracę z firmami leasingowymi. Odstrasza je brak jasnych przepisów dotyczących spraw podatkowych i księgowych w przypadku leasingu oraz niedostateczny poziom rezerw tworzonych na wypadek niewypłacalności klientów. Jedynym wyjątkiem na rynku jest kooperacja TU Europa z EFL.Rola ubezpieczenia należności leasingu czy przedmiotu będącego w leasingu do tej pory jest właściwie marginalna. Wyjątkiem jest giełdowe Towarzystwo Ubezpieczeniowa Europa, którego aż 44% przypisu składki brutto pochodzi właśnie z tego źródła. Co interesujące, towarzystwo nawet dobrze na tym zarabia. Jego głównym udziałowcem jest jednak Leszek Czarnecki, jednocześnie dominujący akcjonariusz i prezes Europejskiego Funduszu Leasingowego. Sytuacja ta niewątpliwie ułatwia przepływ informacji o klientach pomiędzy ubezpieczycielem a leasingodawcą. Obniża to ryzyko działalności pierwszego z nich na trudnym rynku ubezpieczeń finansowych.Dlaczego więc firmy leasingowe, które do niedawna wykazywały niezwykle dynamiczny wzrost, są omijane szerokim łukiem przez większość krajowych towarzystw asekuracyjnych? Podstawowym zarzutem stawianym firmom leasingowym jest brak jasnych przepisów dotyczących spraw podatkowych i księgowych. W tej sytuacji niemożliwe jest przeprowadzenie wiarygodnego standingu finansowego, który jest podstawą takiej współpracy. Kolejny zarzut wobec leasingodawców to niedostateczny poziom rezerw tworzonych na wypadek niewypłacalności klientów. Problem ten pogłębił się jeszcze w wyniku wojny prowizyjnej, jaka miała miejsce w ub.r. wśród krajowych leasingodawców. W skrajnych przypadkach opłata wstępna (tzw. czynsz inicjalny) wymagana przez firmy leasingowe wynosiła 0%! W normalnych warunkach powinna wahać się od 5% do 40%. Dodatkowo leasingodawcy zaczęli wprowadzać na masową skalę uproszczone procedury zawierania umów, a to przyciągnęło do nich falę naciągaczy. Jakby tego było mało, branża leasingowa nadal nie posiada wspólnej bazy danych o nieuczciwych klientach, traktując informacje o nich jako element przewagi konkurencyjnej. W ubezpieczeniu następstw niepłacenia rat leasingowych, wypłacalność klienta jest warunkiem podstawowym, gdyż w przypadku wystąpienia szkody, to ubezpieczyciel przejmuje obowiązek spłaty kolejnych rat. W przypadku tych polis składka pobierana przez towarzystwa wynosi obecnie od 3% do 6%. Po upowszechnieniu się stosowania uproszczonych procedur zawierania umów leasingowych, ryzyko takie musiałoby być skalkulowane znacznie wyżej. Wyższa składka powoduje jednak podrożenie oferty leasingodawców. Wygląda to na błędne koło. Nie ma się więc co dziwić, że towarzystwa ubezpieczeniowe prawie zupełnie straciły chęć dalszej współpracy. Przykład TU Europa pokazuje jednak, że korzyści mogą odnieść zarówno leasingodawca, jak i firma ubezpieczeniowa. Konieczne jest jednak zminimalizowanie ryzyka.
T.B.