Zbyt silne powiązania z branżą IT w USA

Gwałtowny spadek w USA popytu na azjatyckie towary stawia pod znakiem zapytania perspektywy rozwojowe tego regionu.Nie ma w tym nic dziwnego. USA są głównym rynkiem zbytu azjatyckich eksporterów. Tylko w ub.r. duży jeszcze popyt w USA sprawił, że (bez Japonii) ich eksport do tego kraju wzrósł o ok. 40 mld USD.Natomiast szybkość, z jaką pogarsza się koniunktura w USA, zaskoczyła wielu azjatyckich eksporterów. Najnowsze miesięczne dane pokazują nagłe zmniejszenie popytu. Eksport Tajlandii spadł w styczniu o 3,9%, a miesięczna stopa wzrostu eksportu Chin spadła z 20?30% w połowie ub.r. do zaledwie 1%.Nikt wprawdzie nie przewiduje azjatyckiego kryzysu finansowego, takiego jak ten z jesieni 1997 r., ale spadek eksportu przypadł na bardzo niefortunny okres. Zbiegł się bowiem ze słabym popytem krajowym w Azji, ponieważ tamtejsze banki wciąż obarczone złymi kredytami niechętnie pożyczają lokalnym spółkom. W tej sytuacji stopa wzrostu PKB dla tego regionu (poza Japonią i Chinami) zapewne spadnie w tym roku o połowę, co w znacznym stopniu utrudni restrukturyzację gospodarki.Zmniejszanie azjatyckiego eksportu zaczęło się już w IV kwartale ub.r., gdy w USA spadły nakłady na technologię informatyczną i komputery, gdyż tamtejsi producenci nigdy jeszcze nie byli tak ściśle powiązani z losami amerykańskiego sektora IT. Szybki wzrost wydatków w USA na sprzęt komputerowy w 1999 r. i na początku 2000 r. zwiększył wzrost eksportu Tajwanu, Korei i Singapuru o 20?30%. Ale zmniejszenie amerykańskich zamówień na elektronikę w II połowie ub.r. spowodowało spadek eksportu tych krajów. W IV kwartale ub.r ich eksport był już o 12% mniejszy niż w III kwartale.Kłopoty zaczęły się więc w branży IT, ale teraz już wszyscy azjatyccy eksporterzy skarżą się na to samo. ? Od grudnia klienci w USA albo skreślają zamówienia, albo zwlekają z przekazaniem szczegółów produkcyjnych, co uniemożliwia nam przystąpienie do ich realizacji ? powiedział prezes spółki odzieżowej z Hongkongu, mającej też fabryki w południowo-wschodniej Azji i w Chinach.I rzeczywiście eksport nieelektroniczny spada teraz szybciej niż elektroniczny. Eksporterzy z Hongkongu szacują zmniejszenie zamówień z USA na ponad 20% od grudnia. Eksport ten z Tajwanu wzrósł w grudniu o 6%, ale w styczniu spadł aż o 19%. Wprawdzie dane ze stycznia są nieco zniekształcone przez przypadające wtedy obchody azjatyckiego księżycowego nowego roku, ale tendencja jest wyraźna.Azjatyckie spółki nie mogą też liczyć na szybki wzrost krajowych gospodarek, a to ze względu na wciąż utrzymującą się słabość tamtejszego systemu bankowego. Ponieważ wiele firm w Korei, Tajlandii i Indonezji nadal jest zadłużonych, banki wolą lokować pieniądze w obligacjach rządowych, a wielkość kredytów w wielu krajach spada. I to mimo rekordowo niskich stóp procentowych.Azjatyckim eksporterom nie pozostaje więc nic innego, jak czekać na ponowny wzrost zamówień ze strony amerykańskiego sektora IT. Jeśli nie dojdzie do tego szybko, to perspektywy ożywienia gospodarczego będą marne również w przyszłym roku. Goldman Sachs prognozuje, że Filipiny, Indonezja, Malezja i Tajlandia osiągną w tym roku tempo wzrostu rzędu 2,7%, a cztery tygrysy gospodarcze (Hongkong, Tajwan, Korea i Singapur) 4,2%.To oczywiście jeszcze nie jest katastrofa, ale oznacza o połowę niższe tempo wzrostu niż w ub.r. Z innych prognoz wynika, że niektóre kraje mają szanse na rozwój tylko wtedy, gdy ich rządy zdecydują się na zdewaluowanie waluty, by eksport stał się bardziej opłacalny. A więc po niecałych czterech latach od wybuchu azjatyckiego kryzysu finansowego kraje tego regionu znowu stanęły w obliczu poważnych problemów.

J.B. ?Financial Times?