Wszystkie indeksy na warszawskim parkiecie zanotowały wzrosty na zakończenie tygodnia. Warszawa dołączyła tym samym do wielu giełd na świecie, na których dominowały zwyżki.
W Warszawie znacznie przeważał optymizm, który w środku sesji wyniósł w górę indeks firm technologicznych nawet o 3,7%, WIG20 zaś o 2,5%. Humory inwestorów popsuły się dosłownie w ostatnich minutach, znosząc większość wzrostu na fixingu kończącym sesję. Ostatecznie wskaźniki zwyżkowały w porównaniu z poprzednią sesją, lecz już tylko o 1,2?1,3%. Wszystko to działo się przy przeciętnych obrotach o wielkości nieco ponad 300 mln zł.
Optymistyczne nastroje panowały na zachodzie Europy oraz za oceanem. Do godziny 17.00 naszego czasu wyższe wzrosty zanotowano na Starym Kontynencie. Najbardziej zyskiwała giełda we Frankfurcie, gdzie zwyżka wyniosła 2,39%. Podobnie zachowywał się paryski CAC-40, który zyskał 2,27%. Z głównych giełd europejskich odstawał od nich jedynie Londyn, który zyskał ?zaledwie? 1,69%. W komentarzach przeważały jednak opinie, iż inwazja byków to tylko odreagowanie ostatnich słabszych dni. W Paryżu pojawiła się nawet taka interpretacja wydarzeń, iż jest to po prostu techniczna korekta w górę, po czwartkowych wzrostach za oceanem, na które Europa dzień wcześniej nie zdążyła się ?załapać?. Dodajmy, iż w piątek w pierwszej części sesji główne indeksy amerykańskie zachowywały się bardzo wstrzemięźliwie, ponieważ (do godz. 17.00 naszego czasu) Dow Jones oscylował wokół zera, znany z większych wahnięć Nasdaq zaś zwyżkował o 1,53%.
Tymczasem optymistyczne wieści napłynęły również z Dalekiego Wschodu. Ostatnie wzrosty na Nasdaq pozwoliły tokijskiej giełdzie odrobić straty z dnia poprzedniego i zamknąć się indeksowi Nikkei 2,8% na plusie. Dość znaczne wzrosty zanotowano w Korei (2,1%). Z kolei w Singapurze Straits Times wzrósł o 1,89%, za to rynek australijski zanotował dość znaczące spadki ? o 1,32%. Na Dalekim Wschodzie nadal bardzo słabo prezentuje się rynek w Hongkongu. Na piątkowej sesji Hang Seng spadł o 0,3%.
Adam Mielczarek,