Akcje amsterdamskiego lotniska międzynarodowego Schiphol zamiast wczesnym latem br. pojawią się na giełdzie dopiero na początku 2002 r. Holenderski rząd pod naciskiem parlamentu zgodził się na przesunięcie terminu sprzedaży walorów spółki ? pisze niemiecki ?Handelsblatt?.Z wyjątkiem współrządzących liberałów z ugrupowań VVD i D66 wszystkie pozostałe frakcje parlamentarne (w tym mający większość w rządzie socjaldemokraci) opowiedziały się za czasowym wstrzymaniem procesu prywatyzacji lotniskowej firmy. W jego ramach skarb państwa miał pozbyć się 76% udziałów w spółce Schiphol Group N.V.W trakcie burzliwej debaty deputowani domagali się m.in. wprowadzenia szczegółowych przepisów, które ograniczyłyby w przyszłości szanse przejęcia portu lotniczego przez zagraniczną konkurencję. Nastroje starał się ostudzić minister finansów Gerrit Zalm (VVD), przekonując, że lotnisko ? podobnie jak każda inna holenderska spółka ? dysponuje prawnymi możliwościami obrony przed wrogimi przejęciami. Wprowadzanie odrębnych przepisów dotyczących tylko tej jednej firmy uznał za bezcelowe. Prezes Schiphol Gerlach Cerfontaine nie krył rozczarowania postawą haskiego parlamentu. ? To cios w plecy ? stwierdził. W założeniach Schiphol miał wejść na giełdę w tym samym terminie co jego partner ? niemiecka spółka Fraport AG (pod tą nazwą kryje się międzynarodowe lotnisko we Frankfurcie nad Menem). Umożliwiłoby to start planowanego sojuszu największych europejskich portów lotniczych (akces do aliansu zgłosiło także lotnisko w Rzymie). ? W każdym razie odłożenie terminu prywatyzacji stawia pod znakiem zapytania konkretyzację naszych planów z Niemcami ? dodał G. Cerfontaine.Fraport planuje giełdowy debiut w czerwcu br. Będzie to jedna z największych emisji pierwotnych na europejskim rynku kapitałowym w I półroczu br. Na parkiet ma trafić pakiet 31% akcji spółki, pochodzących z podwyższenia kapitału. Eksperci szacują wartość tego IPO na 3?5 mld DEM.
W.K., ?Handelsblatt?