Zarząd BPH porozumiał się ze związkami zawodowymi w sprawie zwolnień grupowych. Do końca tego roku pracę w banku może stracićdo 1,2 tys. osób.

Zdaniem analityków, redukcje w znacznym stopniu są spowodowane przyszłą fuzją z PBK, choć częściowo to wynik zmian wewnątrz krakowskiego banku.Zgodnie z porozumieniem zawartym przez zarząd BPH ze związkami zawodowymi, pracę straci maksymalnie do 1,2 tys. osób. Spółka zgodziła się wypłacić odchodzącym osobom odszkodowania, które w przypadku pracowników o najdłuższym stażu mogą być równe kilkunastu miesięcznym wynagrodzeniom.Jak wynika z komunikatu, zwolnienia są skutkiem restrukturyzacji banku. Rzecznik BPH, Robert Waker, powiedział, iż redukcje zatrudnienia są elementem strategii banku, ogłoszonej jeszcze w maju ubiegłego roku, a więc przed ujawnieniem planów fuzji BPH z PBK. Rzeczywiście, już wtedy była mowa o zmianach w zatrudnieniu, jednak trudno sobie wyobrazić, że przy okazji tych redukcji zarząd BPH nie załatwił sprawy przerostów zatrudnienia, które pojawią się po połączeniu z PBK.? To oczywiste, że jest to ruch, który rozwiąże sprawę zatrudnienia na dłuższy czas ? powiedział Artur Szeski, analityk CDM Pekao SA. ? Byłoby mało logiczne, gdyby redukcje dotyczyły wyłącznie samego BPH, a potem, po fuzji, miałaby nastąpić druga fala. Trzeba będzie popatrzeć, co się będzie działo w PBK.PBK zatrudnia obecnie ok. 8 tys. osób, wobec nieco ponad 6 tys. pracowników BPH. Na dodatek, niedawno zatrudnienie w PBK wzrosło, gdy po fuzji z BA/CA przejął on pracowników tej instytucji. Jednak, jak powiedział Marek Kłuciński, rzecznik PBK, na razie nie ma planów redukcji zatrudnienia.Zdaniem A. Szeskiego, takie redukcje raczej nastąpią. Po fuzji należy się spodziewać odchudzenia central oraz racjonalizacji sieci placówek bankowych. Niekoniecznie jednak w PBK można się spodziewać redukcji na tak dużą skalę jak w BPH, gdzie pracę może stracić ok. 20% pracowników.

M.S.