Odwołanie Lesława Gajka ze stanowiska prezesa ZUS jest już praktycznie przesądzone. Pośrednio przyznał to premier w rozmowie z dziennikarzami. Rada nadzorcza ZUS poparła w środę wniosek wicepremiera-ministra pracy Longina Komołowskiego o odwołanie Lesława Gajka ze stanowiska prezesa Zakładu. Poparła też propozycję powołania na jego miejsce wiceminister pracy Ewy Lewickiej. Zgodnie z prawem, prezesa ZUS powołuje i odwołuje premier na wniosek ministra sprawującego nadzór nad Zakładem (a więc ministra pracy), po zaopiniowaniu wniosku przez radę nadzorczą ZUS. Komołowski wyraził słowa szacunku o dokonaniach prezesa, ale uważa, że misja prezesa ZUS-u Lesława Gajka wyczerpała się. Są problemy, które wymagają innej energii, innego, większego zaangażowania. I pani minister Ewa Lewicka, która chciałbym, żeby dalej ZUS-em pokierowała, jest osobą, która nada tej nowej dynamiki w tych ważnych sprawach - powiedział dziennikarzom w Szczecinie. Jego zdaniem, tą sprawą jest budowa systemu informatycznego ZUS-u. W rozmowie z dziennikarzami premier Buzek przyznał, że wszystkie decyzje już zapadły . Wyjaśnił, że chodzi o to, żeby sprawnie funkcjonował ZUS, instytucja jedna z najważniejszych w Polsce. Dlatego trzeba zapewnić sprawne współdziałanie także resortu pracy i polityki społecznej z ZUS . A właśnie zła komunikacja między prezesem a ministerstwem pracy i radą nadzorczą Zakładu, wytknięta prezesowi we wniosku Komołowskiego oraz wymieniana przez wiceministra pracy Ewę Lewicką i radę, legła u podstaw decyzji o odwołaniu go ze stanowiska. Zła komunikacja miała polegać m.in. na tym, że ani ministerstwo ani rada nadzorcza nie dostawały informacji o tym, na jakim etapie jest budowa i wdrażanie systemu informatycznego. Nie zgadza się z tym Gajek: Pani minister zawsze miała pełny dostęp do wszystkich informacji, które dotyczyły działalności Zakładu, w tym dotyczących informatyzacji i korzystała z tego obficie . Zdaniem Lewickiej, powody wniosku o odwołanie Gajka są właściwie dwa. Po pierwsze, potrzeba pewnego postępu we wdrażaniu systemu informatycznego i szansy na to, że to można zrobić . Po drugie, trudność w robieniu tego z udziałem pana prof. Gajka, kiedy te stosunki nie układają się najlepiej, a potrzeba bardzo ścisłej współpracy i dużej dozy zaufania . Zdaniem Lewickiej i członków rady nadzorczej, we wdrażaniu reformy systemu emerytalnego potrzebny jest postęp, tymczasem widać pewną stagnację . Potrzeba kilku energicznych, co nie znaczy - ryzykownych, działań, które by nas posunęły do przodu - przekonywała dziennikarzy wiceminister. Ona i rada uważają także, że Gajek był zbyt ostrożny i za wolno podejmował decyzje. Krytykując prezesa, rada i Lewicka podkreślali jego zasługi dla uzdrowienia sytuacji finansowej ZUS, po tym, gdy objął to stanowisko w październiku 1999 r. Lewicka obiecała dziennikarzom, że w ciągu miesiąca powie jakie są najbliższe ruchy do wykonania . Przedtem musi się jednak upewnić, czy jest możliwe dokonanie w krótkim czasie zasadniczego przełomu we wdrażaniu systemu informatycznego ZUS. Prezes Gajek wyraził swoje zdziwienie i rozczarowanie wnioskiem o jego odwołanie mimo widocznej poprawy kondycji ZUS - Zakład, według niego - nie ma w tej chwili żadnych długów i osiągnął bardzo wysoką ściągalność składek. W jego ocenie, ewentualna decyzja o jego odwołaniu ma związek z nadchodzącymi wyborami. Jest okres wyborczy i wygodniej jest znaleźć kogoś, kto będzie odpowiadał za to, że reforma emerytalna od dwóch lat jest realizowana z takim trudem . Zamieszanie wokół prezesa ZUS zaskoczyło wielu rozmówców dziennikarzy. Posłanka Ewa Tomaszewska była zdumiona wnioskiem o odwołanie Gajka. To będzie ze szkodą dla ZUS i ubezpieczonych - powiedziała PAP. Podkreśliła, że dzięki Gajkowi poprawiła się ściągalność składek, a firma komputeryzująca ZUS została zmuszona do realizacji zobowiązań. Nie wiem, jakie są zarzuty, ale jeśli nie powstały jakieś inne, nieznane okoliczności, uważam, że profesora skrzywdzono - powiedziała Tomaszewska. Minister finansów Jarosław Bauc uważa, że odwołanie profesora Lesława Gajka byłoby ze szkodą dla finansów publicznych i ZUS. Zdziwienie wyraziła wiceminister zdrowia Anna Knysok. B. prezes ZUS Stanisław Alot uważa, że odwołanie Gajka nie byłoby zbyt dobre: teoretycznie lepiej, jeśli jest szef przez dłuższy czas. Trzeba uruchomić system komputerowy, zmniejszyć liczbę błędów płatników. To trudne, dlatego najlepiej byłoby, by jedna osoba to koordynowała - uważa. Jego poprzedniczka Anna Bańkowska powiedziała PAP: Jestem zaskoczona tą decyzją. Zupełnie nie mam pojęcia, dlaczego ją podjęto, ani dlaczego właśnie teraz . W Kropce nad i stwierdziła, że to zły sygnał dla SLD i powód do obaw o rzeczywistą sytuację ZUS, chyba że chodzi o rozgrywki personalne . Przewodniczący sejmowej Komisji Polityki Społecznej Jan Lityński (UW) nazwał wniosek o odwołanie prezesa Lesława Gajka wielkim skandalem . Ten człowiek to najsprawniejszy prezes ZUS od wielu lat. Starał się naprawić to, co pod patronatem pani Lewickiej zepsuł pan Alot, prowadził twarde negocjacje z firmą komputeryzującą ZUS - powiedział Lityński. Podłoże tej decyzji musi być polityczne, a nie merytoryczne - dodał. Według Lityńskiego, nie należy zapominać, że wszelkie zmiany w ZUS są przeprowadzane wspólnie z minister Ewą Lewicką. Jest ona za nie współodpowiedzialna - powiedział.
(PAP)