Norweski potentat naftowy Statoil, kontrolowany przez państwo, zaczyna dziś kampanię informacyjno-reklamową, która ma zachęcić inwestorów do zakupu jego akcji w ramach pierwotnej oferty publicznej. Jak podkreśla ?Financial Times?, będzie to jedna z największych tego rodzaju operacji na rynku europejskim. Spodziewane wpływy ocenia się bowiem na 33,28 mld koron (3,6 mld USD). Rząd w Oslo zdecydował się na prywatyzację naftowego giganta, aby poprawić jego efektywność w warunkach coraz ostrzejszej konkurencji na rynku światowym.IPO ma objąć 15?20% kapitału akcyjnego Statoil, a wraz z dodatkową opcją ? nawet 23%. Z 437,9 mln walorów, które wystawiono na sprzedaż, 188,7 mln to nowe akcje. Rozmiary drugiej oferty będą określone po zakończeniu subskrypcji w połowie czerwca.W piątek norweskie ministerstwo przemysłu naftowego ustaliło cenę akcji Statoil w granicach 66?77 koron. Oznacza to wycenę całego przedsiębiorstwa na poziomie 145?166 mld koron, a więc niżej od sugerowanej przez analityków wartości 160?185 mld koron. Przypuszcza się, że niska cena akcji mogła rozczarować ministerstwo finansów, zwłaszcza wobec wyższej wartości rynkowej innych europejskich potentatów branży naftowej ? włoskiego Eni i hiszpańskiego Repsol.Zdaniem obserwatorów, niewysoka wycena Statoil może wynikać z faktu, że bardzo duży udział pozostanie w rękach rządu. Nie bez znaczenia jest też zapewne niechętne podejście władz norweskich do przejmowania kontroli nad miejscowymi spółkami przez inwestorów zagranicznych. Przykładem mogą być próby zablokowania przez państwo zakupu największego towarzystwa ubezpieczeniowego w Norwegii ? Storebrand ? którym interesuje się fińska firma tej branży Sampo.Akcje Statoil wejdą do obrotu na parkiecie w Oslo oraz na giełdzie nowojorskiej 18 czerwca. Koordynatorami oferty publicznej w skali światowej są szwajcarski UBS Warburg, amerykański Morgan Stanley i norweski DnB Markets. Doradcą ministerstwa przemysłu naftowego został nowojorski Goldman Sachs.
A.K., ?Financial Times?