Wczorajsza sesja należała do najnudniejszych w ostatnim czasie na warszawskim parkiecie. Nie doszło do żadnych spektakularnych zmian cen akcji, od otwarcia indeksy stały w miejscu, a obroty znacząco odbiegały in minus od średniej z poprzednich tygodni. Wyjaśnienie takiego przebiegu notowań jest stosunkowo proste ? wolny dzień w Anglii i Stanach Zjednoczonych, a co zatem idzie brak zleceń od tamtejszych inwestorów, pod nieobecność których rodzimi gracze nie chcieli podejmować ważniejszych decyzji inwestycyjnych. Takie stwierdzenie w porównaniu z obrazem sesji w ubiegłym tygodniu prowadzi z kolei do wniosku, że ostanie wzrosty to zatem głównie zasługa kapitału zagranicznego. Nie sposób ocenić, jak długotrwały impuls to może wywołać, niemniej jednak wydaje się, że z punktu widzenia zagranicznych inwestorów istnieją przesłanki do przynajmniej kilkutygodniowych wzrostów. Jeden z najbardziej spekulacyjnych papierów, Elektrim, wszedł właśnie w okres ?pozytywnej spekulacji?, co, patrząc na kreski, może podciągnąć kurs o kolejne 15%. Coraz głośniej zaczyna się mówić o obniżce stóp procentowych o 200 punktów do końca kwartału, która to perspektywa nie jest zdyskontowana w cenie akcji. W końcu po serii siedmiu wezwań od początku roku inwestorzy zaczynają sami szukać kolejnych spółek, na których można zarobić grając pod przejęcia per analogiam z rokiem 1999.