Od dłuższego czasu WIG porusza się pomiędzy dwiema barierami. Opór składa się ze szczytu z 20 kwietnia, luki bessy z lutego oraz głównej linii trendu spadkowego, biegnącej przez szczyty z 27 marca 2000 i 2 lutego 2001. Wszystkie części tej bariery znajdują się w dość szerokim przedziale 15 792?16 202 pkt. Druga bariera (wsparcie) powstaje przez połączenie liniami trendu wzrostowego każdych kolejnych dwóch dołków, począwszy od 14 marca. Linie te biegną pod coraz większym kątem, tworząc coś w rodzaju hiperboli zwyżkującej. Cała struktura wygląda tak, jakby podaż skoncentrowana w pobliżu oporu była coraz śmielej atakowana przez popyt, czego wyrazem jest coraz większy kąt nachylenia kolejnych składowych linii hiperboli. W czwartek WIG utworzył kolejny lokalny dołek, przez który przechodzi kolejna, jeszcze bardziej stroma, linia trendu wzrostowego. Punkt jej przecięcia z opisanym wyżej oporem jest już na tyle blisko, że rozstrzygnięcie powinno nastąpić w niedalekiej przyszłości. Albo któryś kolejny atak popytu doprowadzi do przełamania oporu, albo też zakończy się niepowodzeniem, czego wyrazem byłoby załamanie się hiperboli. Cała struktura tworzy się już tak długo, a w jej skład wchodzą na tyle znaczne ruchy indeksu, że realizacja któregoś ze wspomnianych scenariuszy prawdopodobnie pociągnęłaby za sobą dość znaczny wzrost lub spadek.