Na niewielką zwyżkę cen ropy, która w piątek na międzynarodowej giełdzie petrochemicznej (IPE) w Londynie kosztowała ponad 29 USD za baryłkę, wobec 28,5 USD tydzień wcześniej, duży wpływ miały w ostatnim czasie czynniki polityczne. Wiązały się one z groźbami ze strony Iraku, który produkuje 2,5% ropy naftowej na świecie, iż od czerwca wstrzyma on eksport tego surowca, jeśli ONZ nie złagodzi zakazu importu do tego kraju sprzętu wojskowego. Czynnik ten spowodował dość wyraźny wzrost cen przede wszystkim na początku tygodnia, zaś później ropa znów zaczęła tanieć, ponieważ Irak nieco złagodził swoje stanowisko, a ponadto opublikowano informację, że strategiczne zapasy ropy naftowej na największym rynku - w Stanach Zjednoczonych sięgają teraz 326 mln baryłek i są najwyższe od lipca 1999 r. Na rynku nie było natomiast widać atmosfery wyczekiwania przed zaplanowanym na wtorek spotkaniem przedstawicieli OPEC w Wiedniu, ponieważ przeważały opinie, że tym razem nie zapadanie decyzja w sprawie zmiany rozmiarów wydobycia ropy przez kraje zrzeszone w tej organizacji.