Polska waluta znowu straciła, wciąż jednak jest ona bardzo mocna. Pesymistyczne prognozy, dotyczące gospodarki niemieckiej, doprowadziły do kolejnego spadku euro.
Rano za dolara płacono 3,994 zł, za euro 3,41 zł i było to 14,5% powyżej starego parytetu. Potem nieznacznie przeważył popyt, złoty zaczął powoli zyskiwać i około południa dotarliśmy do 14,7%, przy kursach 3,988 i 3,403. Wtedy dolar zaczął się umacniać, wspólna waluta osłabiać, przy czym realna wartość złotego nie zmieniała się (podążaliśmy po prostu za rynkiem eurodolara). Około 16.00 byliśmy na 3,995 i na 3,398, wciąż odpowiadało to 14,7%. Po danych doszło do niewielkiej korekty. Kończyliśmy na 14,65%. Dolar kosztował 3,992, euro 3,402.Informacje o produkcji przemysłowej i o cenach produkcji przekonują o jednym: z aktywnością gospodarczą nie jest dobrze. Firmy wytwarzają ewidentnie mniej (odnotowujemy realny spadek produkcji zarówno w skali roku, jak i w skali miesiąca, uwzględniając różnicę dni roboczych). Utrzymujący się wyraźny spadek tempa wzrostu PPI wskazuje na to, że nie mogąc uplasować swoich produktów na rynku przedsiębiorstwa konkurują ceną. Wciąż nie ma presji na inflację z tej strony (popyt wewnętrzny jest pod kontrolą) i jest to argumentem za obniżeniem stóp procentowych. Za pozostawieniem stóp na dotychczasowym poziomie przemawiają problemy z budżetem i wzrost samej inflacji (wynikający jednak głównie ze wzrostu cen żywności). Czekamy na dane o inflacji bazowej.Na rynku papierów aż do późnego popołudnia panował spokój. Spokój, ale na bardzo niskich poziomach (wstrząsy ostatnich dni doprowadziły przecież do silnej przeceny). Około 15.00 znowu zaczęto pozbywać się obligacji i dlatego jeszcze przed publikacją danych byliśmy niżej niż we wtorek na zamknięciu. Informacje o produkcji i PPI poprawiły trochę nastroje.Wszystko wskazuje na to, że parlament nie zdąży na bieżącym posiedzeniu zająć się sprawą votum nieufności dla minister skarbu. Głosowanie przesunie się zatem najprawdopodobniej na początek lipca. Pojawił się za to nowy problem. Część posłów złożyła wniosek o dodanie do porządku obrad informacji rządu, dotyczącej stanu finansów publicznych i zagrożeń realizacji ustawy budżetowej na 2001 rok. Jeśli do takiej debaty dojdzie, może ona dodatkowo wpłynąć na inwestorów.Wspólna waluta znowu traci. To w znacznej mierze efekt pojawiających się ostatnio prognoz dotyczących Niemiec. Mówi się, że największej gospodarce europejskiej grozi recesja. Zresztą w innych częściach UE też nie jest lepiej (np. środowe dane z Włoch mówią o spadku zamówień przedsiębiorstw aż o 7,9% w ujęciu rocznym, spodziewano się spadku jedynie o 0,6%). Przed południem na rynku było jeszcze dość stabilnie, po otwarciu na 0,854 USD doszło do lekkiej korekty i do 12.00 byliśmy w okolicach 0,8535. Ale potem wyraźnie przeważyła już podaż i około 14.30 przebiliśmy 0,85, docierając do 0,8498. Kończyliśmy na 0,8517. N