Rynek polskiej waluty bardzo spokojnie zaczął pierwszy tydzień lipca. Niewielkie zmiany, mała aktywność. Euro straciło, głównym powodem są znów złe dane o niemieckiej gospodarce.
Rano za dolara płacono 4,004 zł, za euro 3,39 zł, odpowiadało to 14,7% powyżej starego parytetu. Chwilę później przeważyły oferty sprzedaży i o 10.00 dotarliśmy do 14,4%. Dolar podrożał o 1,6 grosza, wspólna waluta o 0,8 grosza. Potem złoty zaczął się umacniać i po godzinie dotarł do 14,75% (najwyższy poziom poniedziałkowych notowań). Kursy wynosiły 4,004 i 3,385. Następne trzy godziny to znowu spadek wartości, około 14.00 dolara ceniono na 4,014 zł, euro na 3,398 zł i było to 14,45%. Kończyliśmy jednak na 14,75%, przy poziomach 4,005 i 3,388.Początek pierwszego tygodnia lipca nie przyniósł znaczących zmian. Można powiedzieć, że odczuwało się atmosferę wakacji. Niewielkie obroty, znikoma aktywność uczestników rynku. Przez cały dzień oscylowaliśmy między 14,4%, a 14,75%, nie można było wyróżnić jakiegoś zdecydowanego trendu. O zmianach decydowały głównie zlecenia klientowskie. Poza tym podążaliśmy za rynkiem eurodolara.Zaskoczenia nie było, rano znowu zobaczyliśmy złe dane o gospodarce niemieckiej. Majowa sprzedaż hurtowa spadła o 2,2% w skali miesiąca, co oznacza, że w skali roku zaobserwowaliśmy zmniejszenie o 6,6% (w poprzednim miesiącu odpowiednio wzrost o 3,3% i spadek o 3,3%). Poza tym zarówno w Niemczech, jak i w całej strefie euro pogorszył się indeks aktywności gospodarczej PMI. Rynek euro zaczął się więc z poziomu 0,847, ale już po godzinie było 0,8442. Potem doszło do odreagowania i wczesnym popołudniem dotarliśmy do 0,8472. Wtedy znowu przeważyła sprzedaż. Przed publikacją pierwszych danych z USA (14.30) byliśmy na 0,8450. Informacje o dochodach osobistych były nieznacznie poniżej oczekiwań (wzrost o 0,2%, wobec 0,3% średniej prognoz). O 15.30 poznaliśmy kwietniową produkcję przemysłową w największej gospodarce europejskiej. Spadek miesięczny był co prawda mniejszy niż poprzednio, 1,4% wobec 2,7%, ale wystarczyło to, abyśmy po raz pierwszy od 1999 roku zobaczyli spadek rok/rok (o 0,4%). Pół godziny później poznaliśmy amerykański wskaźnik optymizmu NAPM. Wzrósł on z 42,1 do 44,7. Wszystkie te informacje nie wpłynęły jednak znacząco na kurs wspólnej waluty. Kończyliśmy na 0,8463.We wtorek poznamy informacje o cenach żywności. Na złotego nie powinny one mieć dużego wpływu, mogą natomiast przyczynić się do zmian cen obligacji, będziemy bowiem mogli lepiej szacować czerwcową inflację. Poza tym Sejm zaczyna swoje posiedzenie i prawdopodobnie zajmie się na nim sprawą votum nieufności dla minister skarbu. Jak już pisałem, odwołanie Aldony Kamili-Sowińskiej może oznaczać opóźnienie procesu prywatyzacji, a zatem kolejne problemy budżetowe, dochody z prywatyzacji są przecież istotnym elementem tegorocznych wpływów. N