Złoty osłabił się dzisiaj nieznacznie i znowu jest to głównie związane z realizacją zleceń klientowskich. Na rynku wspólnej waluty niewiele zmian.

Rano za dolara płacono 3,998 zł, za euro 3,386 zł, odpowiadało to poziomowi 14,8% powyżej starego parytetu. Potem USD zaczął tracić, waluta europejska zyskiwać i po godzinie kursy wynosiły 4,002 i 3,377. Realna wartość złotego nie zmieniła się wyraźnie, byliśmy bowiem na 14,9%. W ciągu następnych kilku godzin nieznacznie przeważał popyt i wczesnym popołudniem dotarliśmy do 15,05%. Dolar potaniał o 0,4 grosza, euro o 0,2 grosza. Koniec dnia przyniósł korektę. W ostatnich transakcjach za walutę amerykańską płacono 4 zł, za europejską 3,384 zł, odpowiadało to 14,8%.Również w środę rynek polskiej waluty był bardzo mało aktywny. Znowu o zmianach decydowały głównie zlecenia klientowskie (zapewne w znacznej mierze związane z aukcją obligacji skarbowych) oraz zachowanie rynku eurodolara.Wspólna waluta rozpoczęła notowania z poziomu 0,8467. Od razu przeważyła podaż i parę minut po 10.00 dotarliśmy do 0,8436. Odreagowanie na 0,8455 i do końca dnia dość stabilnie. W ostatnich transakcjach za euro płacono 0,8460 USD.Środa była bardzo ciekawym dniem na rynku papierów skarbowych. Rano było jeszcze dość spokojnie, wszyscy przygotowywali się do aukcji obligacji (Ministerstwo Finansów oferowało 1,4 mld zł dwulatków i 800 mln zł pięciolatków). Pierwszy silny ruch związany był z publikacją informacji o popycie. Przekroczył on znacznie poziom oczekiwań, wyniósł bowiem 8,9 mld zł (w tym prawie 7,9 mld zł na dwulatki). Wywołało to wyraźny wzrost cen papierów krótszych. I kiedy wydawało się, że w spokoju doczekamy do wyników przetargu, pojawiła się wypowiedź Dariusza Rosatiego. Członek RPP powiedział między innymi, że jego zdaniem, dziura w budżecie wyniesie 10?15 mld zł, ale nie jest wykluczone, że sięgnie nawet 20 mld zł, przy czym możliwe są redukcje wydatków o 5?7 mld zł. Resztę trzeba by było pokryć emisją papierów. Reakcja była natychmiastowa: sprzedaż obligacji. Po wynikach przetargu ceny dłuższych papierów (przede wszystkim pięciolatków) spadły jeszcze bardziej, krótsze nieco odrobiły, ale w sumie kończymy ze stratą.W czwartek rano powinno się odbyć głosowanie nad votum nieufności dla Aldony Kamili Sowińskiej. Jeśli Sejm odwoła szefową resortu skarbu, ceny papierów mogą spaść jeszcze bardziej. W pierwszej chwili może także stracić złoty, w dłuższym okresie nie powinno to mieć jednak na niego dużego wpływu. To prawda, że jedną z przyczyn siły złotego jest oczekiwanie na przepływ walut z prywatyzacji, ale z drugiej strony, jeśli wpływy z prywatyzacji byłyby mniejsze, trzeba by je pokryć zwiększoną emisją papierów, które w większości nabywaliby zapewne inwestorzy zagraniczni. A zatem i w tym przypadku mielibyśmy do czynienia z presją na złotego. N