Producenci sprzętu telekomunikacyjnego pod kreską

Czwartek zaczął się fatalnie dla europejskiego sektora technologicznego. Już na starcie jego indeks stracił ponad 4%, a głównym winowajcą okazał się największy brytyjski producent sprzętu telekomunikacyjnego Marconi Plc, który przyznał, że w obecnym roku finansowym (kończącym się w marcu 2002 r.) wypracuje o połowę mniejszy zysk operacyjny niż w 2000 r.

W odpowiedzi londyńska giełda przeceniła walory firmy aż o 53% (z 245 do 115 pensów), co oznaczało, że w ciągu kilku minut kapitalizacja koncernu zmniejszyła się o 3,5 mld funtów szterlingów. Analitycy z rozrzewnieniem wspominają marzec ub.r., kiedy akcje Marconiego kosztowały 1250 pensów.Kierownictwo koncernu przygotowało inwestorów na złe wieści już w środę, kiedy na jego prośbę zawieszono notowania akcjami. ? To, co usłyszeliśmy przeszło jednak nasze oczekiwania ? powiedział Bloombergowi Marcus Nash, analityk branży telekomunikacyjnej w Morgan Stanley Dean Witter. Okazało się, że zysk operacyjny spadnie o 50% w porównaniu z 702 mln funtów wypracowanymi w minionym roku. O 15% zmniejszy się sprzedaż. Zdaniem prezesa koncernu George?a Simpsona, jednym z głównych powodów jest masowe wycofywanie się klientów z już podpisanych umów. Na dodatek koncern zapowiedział masowe redukcje personelu. W tym roku pracę straci 4 tys. osób z 12 tys. obecnie zatrudnionych.Nie tylko Marconi, ale również Nortel Networks, Ericsson, Motorola, Nokia i inni producenci wyposażenia dla branży telekomunikacyjnej nie mają szans na poprawę swojej sytuacji w najbliższych miesiącach ? twierdzi agencja Bloomberga. Tymczasem zakończony przed kilkoma dniami II kwartał okazał się najgorszy w historii tego segmentu rynku. Światowa czołówka odnotowała w nim łączne straty na poziomie 23 mld USD. ? I nic nie wskazuje na zmianę trendu ? twierdzi Dennis See, prezes singapurskiej firmy Pointworth Asset Management.Sam tylko Nortel musiał pogodzić się ze stratą netto rzędu 19,2 mld USD, a odpisy na rezerwy osiągnęły najwyższy poziom w historii firmy (do września firma chce zwolnić 30 tys. pracowników). Kiedy fińska Nokia Oyj obniżyła przed dwoma tygodniami prognozę zysku jej notowania spadły aż o 23% (najwyższa dzienna strata od 10 lat). W Europie koncerny telekomunikacyjne łączą siły, aby zmniejszyć gigantyczne wydatki na uruchomienie sieci telefonii komórkowej trzeciej generacji (UMTS).Problemy z wprowadzeniem usług UMTS ma także japoński gigant NTT DoCoMo. Planował ich uruchomienie już na początku czerwca, a obecnie obowiązujący termin to 1 października. Na razie w wielkich bólach testowany jest system próbny, z którego korzysta 2 tys. klientów indywidualnych i 2,5 tys. korporacyjnych. Spółka zalewana jest falami skarg z powodu usterek technicznych (brak zasięgu, przerywanie połączeń). Zdaniem analityków, istnieją coraz bardziej uzasadnione obawy, że ta niezwykle kosztowna inwestycja nie zwróci się w przewidywanym przez Japończyków terminie.Szwedzki Ericsson, jeden z największych na świecie producentów wyposażenia sieciowego dla branży telekomunikacyjnej, szacuje, że w br. w porównaniu z rokiem poprzednim wzrost tego rynku zmniejszy się o połowę, czyli do 8?10%. Dla telefonii komórkowej prognozuje zaledwie 5-proc. wzrost.Tymczasem akcje spółek z tej branży spadają już od wielu miesięcy. Zdominowany przez Nokię, Ericssona i Alcatela indeks Bloomberg Europe Telecommunications Equipment od szczytu w ub.r. stracił już ponad 2/3. Podobny regionalny wskaźnik dla rynku amerykańskiego ? 75% (największe udziały mają w nim Motorola, Nortel i Qualcomm Inc.). nW.K.Bloomberg