Obecność na rynku złotego w ostatnich dniach to prawdziwa loteria. W ciągu pół godziny kurs może wzrosnąć lub spaść o kilka groszy, przy czymnie sposób przewidzieć kierunku zmian. Walucie europejskiej udało się wczoraj zyskać w stosunku do dolara. Nie wiadomo tylko, na jak długo.
Rano za dolara płacono 4,26 zł, za euro 3,65 zł. Odpowiadało to poziomowi 8,7% powyżej starego parytetu. Od razu przeważyła podaż i w południe dotarliśmy do 7%. USD podrożał o 8,5 grosza, wspólna waluta o 6 groszy. Potem doszło do odreagowania. Około 14.00 było 7,7%, kursy wynosiły 4,31 zł i 3,685 zł. Kończyliśmy na 7%, przy poziomach 4,34 i 3,715.Wtorkowy rynek był spokojniejszy, ale wciąż dało się odczuć niepewność. Inwestorzy są bardzo ostrożni, wciąż nie wiadomo bowiem, gdzie jest poziom równowagi. W ciągu paru minut wartość polskiej waluty może się zmienić o kilka groszy, przy czym przewidzenie kierunku zmian graniczy z cudem. W takiej sytuacji jakakolwiek spekulacja niesie ze sobą ogromne ryzyko.Większość dealerów ogranicza się do realizacji zleceń klientowskich. Ponieważ płynność wciąż jest niewielka, każde większe zlecenie może wpłynąć wyraźnie na sytuację na rynku. No i właśnie dlatego lepiej nie spekulować.Rząd znowu przełożył dyskusję o nowelizacji budżetu. Ma się ona odbyć w środę. Informacja ta nie mogła wpłynąć uspokajająco na inwestorów. Są oni już zmęczeni przeciąganiem decyzji, czekają na końcowe postanowienia (szczególnie ci, którzy angażują się w papiery skarbowe). Jeśli rząd przyjmie założenia podobne do tych, o których mówiło się w ostatnich dniach (braki w budżecie na poziomie 17 mld zł, około 10 mld zł dodatkowej emisji obligacji), nie powinno to pogorszyć klimatu, może nawet dojść do nieznacznego odreagowania, szczególnie na rynku papierów.Wspólna waluta rozpoczęła notowania z poziomu 0,8526. Potem przez całe przedpołudnie przeważał popyt. Około 12.00 dotarliśmy do 0,856. Lekka korekta i stabilizacja na poziomie mniej więcej 0,855. Koniec dnia to ponowna przewaga ofert kupna. Kończyliśmy na 0,8560.Opublikowane we wtorek informacje o gospodarce amerykańskiej nie wzbudziły zachwytu. Najpierw dowiedzieliśmy się o tym, że sprzedaż detaliczna spadła w pierwszych dniach lipca aż o 1,3%. To tyle, ile w poprzednim badanym okresie. Tymczasem oczekiwano pogorszenia zaledwie o 0,1%. O 16.00 okazało się, że w maju o 0,2% wzrósł poziom zapasów. Co prawda, to lepiej niż w kwietniu, kiedy zmiana wynosiła 0,3%, ale spodziewano się wzrostu o 0,1%. Jak więc widać, oczekiwania związane z poziomem popytu wewnętrznego były wyraźnie bardziej optymistyczne.Także na rynku papierów we wtorek było spokojniej. Rano ceny nieznacznie wzrosły, wczesnym popołudniem wróciliśmy jednak na poziomy z poniedziałkowego zamknięcia. Obroty były niewielkie, aktywność inwestorów również. N