Złoty wzmocnił się w piątek, ale do poziomów sprzed wystąpieniazawirowań na rynku jest jeszcze bardzo daleko. Wspólna waluta zakończyła tydzień nieznacznie wyżej niż w czwartek.
W pierwszych piątkowych notowaniach za dolara płacono 4,30 zł, za euro 3,65 zł, odpowiadało to 8,25% powyżej starego parytetu. Od razu wyraźnie przeważył popyt i o 10.00 byliśmy już na 9,6%. Dolar potaniał o 7 groszy, wspólna waluta o 5 groszy. Potem doszło do korekty i osiągnęliśmy 9%. Kursy wynosiły 4,25 i 3,63. Mniej więcej takie poziomy utrzymywały się przez następne dwie godziny. Wczesnym popołudniem znowu przeważyły oferty kupna. Około 13.30 byliśmy na 9,5% (4,23 i 3,61). Kończyliśmy dzień na 9,15%. Dolara ceniono na 4,25 zł, euro na 3,622 zł.Wszyscy pamiętają jeszcze poprzedni ?czarny? piątek. To wtedy zaczęło się zamieszanie na rynku złotego. Na szczęście przez ostatnie siedem dni wiele się wyjaśniło (przede wszystkim chodzi o nowelizacje budżetu) i piątek przyniósł wzmocnienie polskiej waluty. Trudno jednak mówić o jakimś hurra optymizmie, po prostu odreagowaliśmy trochę ostatnie spadki, wciąż jednak jesteśmy znacznie niżej w stosunku do poziomów z czerwca czy też początku lipca.W piątek poinformowano, że największe wpływy prywatyzacyjne będą miały miejsce w listopadzie i grudniu. Wiadomo, że środki te będzie trzeba zamienić na złote. Jeśli waluty przejdą przez rynek, da to oczywiście impuls wzrostowy. Tyle tylko, że spodziewano się go wcześniej, na przełomie III i IV kwartału. Może się więc okazać, że prognozowane ?końcoworoczne? osłabienie złotego trochę się opóźni.W piątek rano za wspólną walutę płacono 0,8513 dolara. Potem przeważył popyt i około południa dotarliśmy do 0,856. Koniec dnia przyniósł korektę. Kończyliśmy na 0,8520.Opublikowane o 14.30 dane o amerykańskich cenach produkcji (spadek o 0,4%, w przypadku wskaźnika pomniejszonego o ceny żywności i energii wzrost o 0,1%) wskazują, że wciąż nie widać presji inflacyjnej w gospodarce. Z kolei informacje o sprzedaży detalicznej pokazują wzrost, ale mniejszy niż oczekiwano (0,2% wobec 0,3%). O 16.00 poznaliśmy wskaźnik optymizmu Univeristy of Michigan Confidence. Wzrósł on z 92,6 do 93,7. To nawet jeszcze lepiej niż prognozowano (93).W najbliższych dniach poznamy szereg danych makroekonomicznych dotyczących sytuacji polskiej gospodarki w czerwcu. Mogą one oczywiście wpłynąć na poziomy rynkowe. 16 lipca GUS opublikuje dane o inflacji. Średnia prognoz to wzrost o 0,4% w skali miesiąca, co spowodowałoby spadek wskaźnika rok/rok do około 6,5%. Dwa dni później dowiemy się, jak zmieniły się produkcja przemysłowa i ceny produkcji. Rynek oczekuje, że produkcja wzrosła o 1,5% m/m i spadła o 0,4% rok/rok. W przypadku PPI przewiduje się osiągnięcie 0,2% m/m i 1,8% rok/rok. N