Na dzisiejszej sesji strona popytowa miała tylko jedno, co prawda trudne, ale wykonalne zadanie, mianowicie doprowadzenie do zamknięcia powyżej poziomu 680 pkt., co skutkowałoby przełamaniem dziesięciomiesięcznej linii trendu spadkowego, 13-dniowej średniej, a także oporu tworzonego przez połowę czarnego marubozu z 20 lipca br., i wygenerowaniem silnego sygnału kupna. Tym samym byki miałyby otwartą drogę do oporu na wysokości 758 pkt., czyli dołka z czerwca br. Niestety, pomimo obiecującego początku, kiedy indeks TechWIG szybko dotarł do 685 pkt., próba ta nie wypadła pomyślnie. W efekcie, na wykresie mamy czarną świecę z górnym cieniem, którą przy odrobinie elastyczności można zakwalifikować jako spadającą gwiazdę. Jakkolwiek jednak by ją nazwać, ma ona podażowy charakter i podkreśla znaczenie opisanych wyżej oporów. Tym samym, pobożnym życzeniem byłoby oczekiwanie czegoś innego niż spadków na piątkowej sesji. A te mogą być dotkliwe, bowiem luka hossy 652?660 pkt. nie ma już tak silnie popytowego oddziaływania, jak na ostatnich sesjach, dlatego też w perspektywie następnego tygodnia spodziewam się testowania przez indeks TechWig historycznego minimum na poziomie 630 pkt. Dopiero tu powinien się ujawnić popyt, który pozwoli na obronę wsparcia i ponowne zainicjowanie ruchu wzrostowego. W innej bowiem sytuacji alternatywą są dalsze spadki i nowe minima na indeksie.