Czwartkowy spadek indeksu TechWIG nie był żadnym zaskoczeniem w kontekście analizy wykresu w oparciu o japońskie świece. Brak formacji odwrócenia, a także nie poparty techniką wtorkowy wzrost o ponad 4% wskazywał, że mamy do czynienia jedynie z gwałtowną korektą, jaką już niejednokrotnie można było zaobserwować na rynku niedźwiedzia. Tym bardziej że zamknięcie, ostatniej sesji wypadło tuż poniżej silnej bariery podażowej, powstałej z nałożenia na siebie dwóch istotnych oporów, mianowicie lokalnego dołka z 25 lipca br. (629 pkt.) oraz luki bessy (630?636 pkt.) sprzed tygodnia.To wszystko sprawia, że pomimo obserwowanego od miesiąca wyhamowywania dynamiki trendu spadkowego sytuacja nie wygląda za ciekawie. Na taką ocenę składa się brak potencjalnych barier popytowych, mogących powstrzymać spadki, a także coraz to nowe sygnały sprzedaży (ostatni na MACD, który spadł poniżej swojej średniej). To wszystko sugeruje, że w najbliższym czasie możemy mieć do czynienia z ponownym przyśpieszeniem trendu spadkowego. Paradoksalnie, może to być zbawienne dla strony popytowej, gdyż będzie prowadzić do nie obserwowanej jeszcze, w tej trwającej od maja fali wyprzedaży, paniki, zwykle ją kończącej. Nie pozostaje nic innego, jak czekać na gwałtowne spadki, a następnie na pierwsze sygnały zmiany średnioterminowego trendu ze spadkowego na co najmniej horyzontalny.