Trend spadkowy jest tak zdecydowany, że na palcach jednej ręki można policzyć analityków wieszczących jego bliski koniec. Publikowany przez nas od pewnego czas wskaźnik Armsa wygenerował przed paroma sesjami sygnał akumulowania walorów o największej kapitalizacji. Sygnał ten, a właściwie poziom, z którego nastąpiło wygenerowanie sygnału kupna (2,8), jest w zasadzie bliźniaczy z tym, który obserwowaliśmy jesienią 1999 roku. Wówczas nastąpiła fala wzrostowa, zwieńczona bessą internetową rok później. Czy teraz też tak będzie? Nie sądzę, ponieważ fundamenty i makro, na które zwykli patrzeć inwestorzy instytucjonalni rozdający karty na naszym rynku, nie napawają optymizmem. Spodziewane ożywienie pod koniec tego roku może nie nadejść, a wtedy należy oczekiwać dalszego odwrotu od akcji. Ostatnie sesje upłynęły w obliczu problemów związanych z deficytem budżetowym.Z punktu widzenia analizy technicznej zbliżamy się do bardzo istotnego wsparcia w okolicach 1000 pkt. (dokładnie 970 pkt. z października 1999 r.). Skala obrotów jest doprawdy symboliczna, potwierdzając nikłe zainteresowanie inwestorów wymianą akcji. Zgodnie z kanonami inwestowania, właśnie w takich momentach skrajnego zniechęcenia dochodzi do zwrotu na rynku. Wątpię, byśmy stali o krok przed zmianą wielomiesięcznego trendu spadkowego, jednak zwyżka w terminie dłuższym niż kilkanaście sesji wydaje się możliwa. Do pełnego obrazu brak jednak stale jakiejkolwiek formacji odwrócenia trendu.