Amerykańscy konsumenci powstrzymują swój kraj przed popadnięciem w recesję. Wypełniają ten patriotyczny obowiązek nie tylko za pomocą oszczędności, lecz także dzięki pożyczkom wziętym na karty kredytowe. Astronomiczna wartość konsumenckiego długu wisi nad gospodarką amerykańską jak miecz Damoklesa.Amerykanie są zadłużeni na niebagatelną kwotę 7,4 bln USD ? obsługa tego długu zabiera im 14,5% rocznych zarobków. Tylko karty kredytowe mieszkańców Stanów Zjednoczonych ? oferujące najdroższy kredyt konsumencki ? są obciążone długiem przekraczającym 600 mld USD.Żadna instytucja finansowa dotychczas nie stwierdziła publicznie, że coraz trudniej jest przekonać konsumentów do tego, by zwracali dług obciążający ich karty kredytowe. Tymczasem według U.S. Bancorp, niemożliwy do wyegzekwowania dług przekroczył w lipcu 6,02% całości plastikowego kredytu. To w dalszym ciągu lepiej niż w maju 1997 roku, kiedy złe kredyty miały wartość 6,9%, ale o ponad 2% gorzej niż rok temu. Pamiętajmy, że jeden plastikowy procent ma wartość sześciu miliardów dolarów.Do niedawna konsumenci mogli stosunkowo łatwo wyrwać się z pułapki zadłużenia. Wystarczyło złożyć w sądzie federalnym wnioski o orzeczenie personalnego bankructwa. Prawo traktowało konsumentów nadzwyczaj łagodnie, najczęściej dochodziło do umorzenia wszystkich obciążających ich długów. Z możliwości tej korzystała powiększająca się grupa Amerykanów. Zgodnie z raportem U.S. Bancorp, liczba wniosków o orzeczenie personalnego bankructwa złożonych do 18 sierpnia była o 23% wyższa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.Prawo o personalnym bankructwie staje się jednak coraz bardziej restrykcyjne. Wnioskujący o jego orzeczenie coraz częściej mogą liczyć co najwyżej na rozłożenie spłaty długu na nie oprocentowane raty. Czy w warunkach zaostrzonego prawa amerykańscy konsumenci będą mieli jeszcze odwagę na stymulowanie gospodarki z pomocą plastiku?
Jarosław Armatys (Nowy Jork)