Złoty przez cały piątek oscylował wokół 7% powyżej parytetu. Wspólnej walucie udało się wzmocnić i przekroczył ponownie poziom 0,90. Wszystkiemu winne były złe dane o gospodarce amerykańskiej.
Dzień zaczęliśmy z poziomu 7,15%, USD kosztował 4,235 zł, euro 3,79 zł. Przez następnych kilka godzin niewiele się działo. Wciąż byliśmy w okolicach 7,1%-7,2%. Dopiero po publikacji danych w USA (14.30) doszło do silnego spadku wartości dolara w stosunku do wspólnej waluty. Rynek złotego zareagował wyraźnym wzrostem na rynku euro/złoty. Około 15.00 euro ceniono na 3,821 zł, USD na 4,227 zł, w sumie dawało to 6,8%. Kończyliśmy na 6,85%, przy kursach 4,226 i 3,818.W piątkowym ?Financial Times? ukazał się artykuł poświęcony obecnej sytuacji w Polsce, głównie zaś Markowi Belce, doradcy prezydenta do spraw ekonomicznych. Gazeta zauważa, że jednym z doradców profesora jest były minister finansów Węgier, ten sam, który przygotował i przeprowadził plan radykalnych cięć w tym kraju w 1995 roku (dzięki czemu nie doszło do dotkliwego kryzysu). Pozostaje jednak problem: nawet jeżeli przygotowany przez Marka Belkę program będzie zakładał silne ograniczenie wydatków (a nie mniejsze cięcia i jednoczesny wzrost dochodów), co postulowane jest przez wielu ekonomistów, nie wiadomo, czy zostanie on zaakceptowany przez SLD.Po południu ukazała się wypowiedź Dariusza Rosatiego, członka RPP. Jego zdaniem, 3,5 mld złotych z prywatyzacji TP SA przejdzie jednak przez rynek pieniężny (ale nie spowoduje to nagłej i wyraźnej zmiany kursu). Być może. Tylko w takim razie skąd resort finansów weźmie waluty na obsługę zadłużenia zagranicznego (płatności na przełomie września i października)?W czwartek pisałem o możliwej bardzo dużej ofercie obligacji w IV kwartale 2001 r. Kontynuując ten temat: 7,1 mld zł potrzebnych do wykupu zapadających papierów i konieczność sfinansowania większego deficytu (zwiększonego przez nowelizację) może oznaczać, że minister finansów będzie zmuszony zaoferować nawet 20 mld złotych nominału. Pytanie: czy rynek, szczególnie zaś inwestorzy zagraniczni, jest przygotowany na taką kwotę...?Piątek przyniósł kolejne złe dane makroekonomiczne o gospodarkach niemieckiej i amerykańskiej. Najpierw okazało się, że produkcja przemysłowa w kraju naszych zachodnich sąsiadów spadła w lipcu o 2,9% rok/rok, w porównaniu ze wzrostem o 0,9% w czerwcu i średniej prognoz na poziomie -1,7%. Potem dowiedzieliśmy się, że po okresie stabilizacji dość wyraźnie wzrosło bezrobocie w USA. 4,9% to najwyższy poziom od września 1997 roku (poprzedni miesiąc 4,5%, prognozy 4,6%). Znacznie spadła także liczba zatrudnionych. Reakcja na giełdach i na rynkach obligacji była natychmiastowa. Doszło też do wyraźnego wzrostu wartości wspólnej waluty.