Piątkowa sesja przyniosła wyjątkowo silny spadek indeksu największych spółek, na co duży wpływ miała paniczna wyprzedaż na czołowych giełdach światowych. Nawet poziom 1000 pkt. i psychologiczna bariera popytowa z nim związana przez część sesji zostały zdobyte i WIG20 oznaczany był trzema cyframi. Już samo otwarcie, dużo niższe od czwartkowego zamknięcia, mogło być symptomem silnej przeceny w następnych godzinach notowań.WIG20 dzięki temu znalazł się w okolicy ostatniego znaczniejszego wsparcia, jakie na poziomie 971 pkt. wyznacza dołek z października 1998 r., czyli dno tzw. kryzysu rosyjskiego. Jeśli ten poziom nie powstrzyma spadków, to nie ma co liczyć na to, że bessa szybko się zakończy, a ostateczny jej dołek będzie dużo niżej. Indeks dotarł też do dolnej linii kanału spadkowego, jaki trwa od stycznia.MACD opada i szybko dochodzi do swojego wsparcia, jakie stanowi linia powstała z połączenia jego znaczniejszych dołków z połowy marca i lipca. Tam też powinniśmy być świadkami mobilizacji byków i próby obrony pozycji. RSI nie daje żadnych podstaw do optymizmu i jego stan potwierdza bessę nie wykazując ochoty na opuszczenie niskich stanów.To samo powiedzieć można o zachowaniu oscylatora stochastycznego czy też Ultimate. Układ średnich kroczących jest nadal wyjątkowo negatywny i nie widać szans na szybką poprawę. Utworzona czarna długa świeca przy zwiększonych obrotach to kolejny negatywny sygnał. Nowe luki bessy tak na wykresie dziennym, jak i na tygodniowym dopełniają czary goryczy.