Przebieg wczorajszej sesji na indeksie WIG nie był chyba tym, czego oczekiwali polscy inwestorzy po dobrym zamknięciu środowych notowań w USA oraz ociepleniu klimatu inwestycyjnego na innych giełdach zachodnich. Tylko, procentowa zwyżka i nawet nie 100-punktowe wahania w trakcie sesji to za mało, by można mówić o silnym odreagowaniu. W tej sytuacji można spodziewać się jedynie, że jeśli rynek ruszy wreszcie zdecydowanie w którąś stronę, wybicie powinno być silne.Na wykresie indeksu widać małą formację podwójnego dna. Na pewno nie odwróci ona dotychczasowego trendu spadkowego. Na razie nie można nawet mówić o jej potwierdzeniu, gdyż do tego potrzebne jest wybicie ponad linię szyi, czyli przełamanie wierzchołka sprzed 4 dni, na wysokości którego znajduje się także średnia krocząca z 15 sesji (11 890 pkt.). Niestety, możliwości realizacji takiego scenariusza nie potwierdza wielkość wolumenu obrotu. Jeśli chodzi o wsparcia, to naturalnym jest dołek z 24.09, jednak stoję na stanowisku, że końca trendu spadkowego na indeksie WIG należy oczekiwać w okolicach 10 500 pkt. Pocieszające, że do tego poziomu pozostało już tylko niewiele ponad 10%. Dobrze sprawdzający się dla WIG-u oscylator Ultimate dał w środę sygnał kupna, utrzymując się od czerwca w trendzie rosnącym i tworząc jednocześnie z głównym indeksem silną dywergencję.