Więcej ryzykują ci, którzy pozostają poza rynkiem

Za doliną ekonomicznego smutku i recesji inwestorzy dostrzegają ziemię obiecaną, wypełnioną szczytami pikujących w niebo kursów akcji. Wciąż nie ma jednak odpowiedzi na pytania, jak głęboka ta dolina, czy wszystkim inwestorom uda się przez nią przejść, by pomnożyć resztki kapitału podczas cudu nowej hossy.W ubiegłym tygodniu amerykańscy gracze mieli pełne prawo do odreagowania swoich lęków. Raporty rządowe informowały o wzrastającym bezrobociu i słabnącej produkcji, przedsiębiorstwa zawiadamiały o malejących zyskach, wąglik krył się w prawie każdej kopercie, a wojsko raczej nie dokonało spektakularnego postępu w wojnie z terroryzmem. Dlatego fakt, że wszystkie najważniejsze wskaźniki giełdowe zakończyły tydzień na plusie, należy uznać za bardzo pozytywny. Może bowiem oznaczać, że inwestorzy ignorują negatywne wiadomości i nabierają coraz bardziej byczego apetytu na akcje.Dow Jones Industrial Average zyskał w ubiegłym tygodniu 3,7%, S&P 500 wzrósł o 2,7%, a Nasdaq Composite o 6,4%. Poszybowały w górę kursy akcji spółek technologicznych, banków oraz domów maklerskich. Wśród 30 spółek składających się na DJIA najlepiej dawały sobie radę General Electric, Alcoa, United Technologies oraz Honeywell.W ubiegłym tygodniu kończył się sezon składania przez przedsiębiorstwa raportów o zarobkach w III kwartale. Do piątku złożyło je 383 z grupy 500 największych amerykańskich koncernów zestawionej przez Standard&Poor?s. Znakomita większość ? aż 323 ? zrealizowała lub przekroczyła prognozy analityków. Nawet jeżeli były to mocno obniżone oczekiwania, fakt ich realizacji należy uznać za bardzo optymistyczny.? Dla długoterminowych inwestorów widzę więcej ryzyka w pozostawaniu poza rynkiem niż w kupowaniu akcji ? twierdzi Thomas Rath, który zajmuje się układaniem portfeli inwestycyjnych funduszy powierniczych rodziny Safeco. Nie tylko on publicznie okazuje optymizm. Tygodnik ?Barron?s? wypytał ponad stu analityków finansowych o ich rynkowe nastawienie. 67% uznało siebie za nastawionych bardzo pozytywnie do kupowania akcji. Takiego poziomu optymizmu redakcja nie widziała od lat ? zwykle do byczych nastrojów przyznaje się około 40% analityków.Steve Massocca z Pacific Growth Equities przypomina, że na rachunkach bankowych odpoczywają miliardy wyprowadzonych z giełdy dolarów. Zyski z bezpiecznego parkowania tych pieniędzy spadają, ponieważ Fed konsekwentnie obniża stopy procentowe. Massocca dodaje jednak, że na powrót tych pieniędzy na rynek można będzie liczyć dopiero wtedy, kiedy główne wskaźniki ekonomiczne ulegną radykalnej poprawie.? Byki wygrywają. Chociaż wąglik rozpanoszył się na pierwszych stronach poczytnych gazet, to na giełdzie został pokonany. Przynajmniej na razie ? mówi PARKIETOWI Dariusz Michalski, który w Nowym Jorku prowadzi oddział banku inwestycyjnego Raymond James Financial Services. ? Niestety, wydaje mi się, że obserwowany optymizm nie będzie długotrwały. Może starczy jeszcze na 2?3 sesje i na giełdzie pojawi się znowu widmo recesji. Jednak program stymulowania gospodarki opracowany przez administrację George W. Busha ma tak szeroki zakres, iż pozwala mieć uzasadnioną nadzieję, że będzie to najkrótsza recesja w historii Ameryki. Najlepsze wyniki na giełdzie uzyskują zazwyczaj ci inwestorzy, którzy wchodzą na rynek tuż przed końcem recesji ? dlatego proszę swoich klientów, by zachowali zimną krew. Mamy jeszcze minimum 6 miesięcy, zanim ostatni wypełniony bykami wagon odjedzie ze stacji Wall Street ? informuje D. Michalski.W rozpoczynającym się tygodniu inwestorzy zajmą się analizowaniem ważnych raportów ekonomicznych. Już we wtorek nowojorska Conference Board opublikuje wynik wskaźnika nastrojów konsumentów w październiku. W środę poznamy pierwszy z trzech, a więc najbardziej roboczy rządowy raport o PKB w III kwartale. Analitycy spodziewają się, że będzie miał wartość ?0,8%. W czwartek zostanie podana do wiadomości październikowa wartość wskaźnika NAPM. Wreszcie w pek zostanie opublikowany rządowy raport o poziomie bezrobocia w październiku.

Jarosław Armatys