Stąd też obraz rynku niewiele się zmienił, choć trzeba odnotować kolejną nieudaną próbę przełamania oporu, wyznaczonego przez październikowy szczyt. Dla techników fakt jest tu faktem i nie warto wnikać w powody dlaczego tak się stało.
Podstawowym pytaniem po wydarzeniach poniedziałkowego popołudnia jest to, czy i jak katastrofa lotnicza może wpłynąć na dotychczasowe przewidywania rynków co do perspektyw odrodzenia gospodarki amerykańskiej. Poniedziałkowe reakcje giełd w USA trzeba uznać za oznakę dużej siły i wiary w kontynuację wzrostów, co w przypadku Nasdaq przyniosło przełamanie linii trendu spadkowego, z którą borykał się przez ostatnie dni. To chyba jednak nie zamyka ostatecznie sprawy dyskontowania tragedii lotniczej przez rynki. Można oczekiwać, że w najbliższym czasie pojawią się analizy, w jakim stopniu ucierpią poszczególne działy gospodarki w wyniku wzrostu obaw Amerykanów o swoje bezpieczeństwo. Wypowiedzi dziennikarzy z Ameryki wskazują na dość powszechne przekonanie społeczeństwa, że powodem katastrofy był atak terrorystyczny. Trzeba przypomnieć, że wcześniej administracja państwowa ostrzegała przed jakimś zamachem. To ludziom układa się w pewną całość. Między innymi dlatego można się spodziewać pogorszenia nastrojów.
Z naszego rynku warto zwrócić uwagę na kiepskie informacje ze spółek: możliwość obniżenia ratingu dla Elektrimu, sprzedaż akcji Agory przez członków zarządu i słabe wyniki PKN. Może to znaleźć odbicie w cenach tych akcji tym bardziej, że ostatnio widać było, zwłaszcza w przypadku Agory i Elektrimu, że są gorsze od rynku.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu