Reklama

Nie stymulować, broń Boże

Bycie analitykiem renomowanego banku, który zajmuje się obserwacją innych, mniej zamożnych krajów z okna swojego biura, np. w Londynie, to miłe zajęcie. Można prognozować, ostrzegać, a że wszystko to ma niewiele wspólnego z rzeczywistością? Tym gorzej, oczywiście, dla rzeczywistości.

Publikacja: 21.11.2001 08:21

Czołowy ekspert J.P. Morgan od polskiej gospodarki Ralph Sueppel stwierdza, iż rząd nie jest w stanie czy nie chce poluzować rygorów w gospodarce, a nawet - wręcz przeciwnie - zaostrza je. Ale nie ma odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób miałby owe rygory poluzować?

Zwiększenie deficytu budżetowego? Ale ten i tak jest wyższy w tym roku niż w ubiegłym, a na rok przyszły szykuje się dalsze jego zwiększenie? Obniżka podatków? To już lepiej od razu zwiększyć deficyt - do tego by się to sprowadziło w sytuacji, gdy dochody budżetu spadają. Poluzować stopy? No tak, to byłoby pożądane, ale rząd z tym ma niewiele wspólnego - chyba że pójdzie na rękę RPP, zaciśnie politykę fiskalną, to może wtedy Rada oprocentowanie obniży. Ale to jest właśnie brak poluzowania rygorów ekonomicznych, o którym tak cierpko mówi specjalista od polskiej gospodarki.

Bo on zapewne - jak większość ekonomistów i ludzi związanych z biznesem - z zachwytem patrzy na USA. Tam nikt nie kwestionuje potrzeby stymulowania gospodarki i nikt się nie opiera przed taką stymulacją. Fed już wielokrotnie obniżał stopy procentowe, redukując je w sumie niewiele mniej, niż uczyniła to tej pory RPP. Rząd dokłada do obniżek podatków kolejne dotacje, programy pomocowe itp. Czemu by tego nie zrobić u nas? Ano, bo USA mają z czego dokładać i obcinać. Lata prosperity spowodowały, że budżet ma wysoką nadwyżkę, której właściwie już się pozbył dzięki owej stymulacji. A u nas?

A u nas deficyt budżetowy stał się czymś, bez czego politycy nie umieją żyć, co było bardzo mocno widoczne w postawach posłów kolejnych kadencji. Oczywiście, każdy powie, że jest tyle ważnych rzeczy, na które należy wydawać pieniądze, iż ograniczenie wydatków może się wydawać zbrodnią. A to, że brakuje na służbę zdrowia, więc ograniczanie wydatków na tę dziedzinę to sprawa życia lub śmierci. A to, że rolnictwo jest niedoinwestowane i spora część społeczeństwa ledwie wiąże koniec z końcem, więc ograniczenie wydatków to sprawa życia lub śmierci. A to, że nie wolno ograniczać wydatków na renty i emerytury oraz zasiłki socjalne, bo wszystko to trafia do biednych ludzi, więc... I tak, cała litania, która nie ma i nigdy nie będzie miała końca.

A skutek jest taki, że nie ma z czego stymulować. Deficyt i tak jest na granicy sfinansowania, przychody z prywatyzacji, zamiast pójść na spłatę długów, dzięki czemu lżej byłoby budżetowi w trudniejszych czasach, zostały zwyczajnie przejedzone. Gdy doliczyć do nich wzrost długu publicznego w ubiegłej dekadzie, widać, iż ok. 300 mld zł zostało wydane bez żadnego pożytku.

Reklama
Reklama

Jeśli zaś RPP obniży w końcu stopy, to tylko pozwoli na bardziej radosną twórczość rządów, którym łatwiej będzie zwiększać deficyt, a nie zauważą potrzeby ograniczania wydatków. W końcu emeryci, renciści, górnicy, hutnicy, rolnicy, lekarze i urzędnicy też głosują i na pewno zauważą, że dostają mniej, a dla większości z nich deficyt budżetowy oraz dług publiczny to pojęcia abstrakcyjne. Zresztą zawsze pojawi się ktoś, kto będzie tak ratował finanse publiczne, aby nie pogorszyć sytuacji gorzej sytuowanych grup społeczeństwa.

Dlatego wolałbym, żeby, broń Boże, nie stymulować, ale ograniczać. Niech państwo wreszcie zacznie się odchudzać i przestanie przejadać moje pieniądze. I - przede wszystkim - niech przestanie się wreszcie zadłużać. Bo jeśli ja od początku mojej pracy zawodowej musiałem spłacać długi, które zostały przejedzone za czasów moich rodziców, to ile będzie musiała na spłatę zobowiązań przeznaczać moja dwuletnia córka, gdy zacznie pracować?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama