Na otwarciu złoty osłabł do 4,067 za dolara i 3,644 za euro. "Dzisiaj z równowagi próbowała nas wytrącić Argentyna, a zwłaszcza to, co działo się tam przez weekend, czyli pogłębienie kryzysu i możliwość dewaluacji lokalnej waluty" - powiedział PAP Witold Woźniak, szef dealerów Deutsche Bank. "Na osłabienie złotego mogły wpłynąć też komentarze premiera Millera dotyczące polityki pieniężnej i ewentualnego ograniczenia autonomii RPP" - dodał Woźniak. Jednak, już po godzinie 10.00 złoty zaczął odrabiać straty i pozostawał bardzo silny przez większość dnia. "Złoty umocnił się po tym, jak Ministerstwo Finansów przedstawiło dane o podaży obligacji w grudniu, która jest mniejsza niż się spodziewaliśmy. To dodatkowo napędziło popyt na te papiery" - powiedział szef dealerów DB. W jego opinii złotego umocniła też wypowiedź premiera Millera, który powiedział w publicznym radiu, że Rada Polityki Pieniężnej na posiedzeniu w grudniu powinna obniżyć stopy procentowe o kolejne 150 punktów bazowych. Ministerstwo Finansów zmniejszyło w grudniu podaż obligacji skarbowych do 2,9 mld zł z 4,8 mld zł oferowanych w listopadzie. Woźniak uważa, że w najbliższych dniach największy wpływ na kurs polskiej waluty będzie miał popyt na papiery skarbowe o stałym oprocentowaniu. "Złoty powinien pozostać w dalszym ciągu mocny. Jednak do końca roku należy się spodziewać jeszcze jakiejś korekty, ale na razie nam to nie grozi" - dodał.(PAP)