Cersanit jest jedną z nielicznych giełdowych spółek ściśle powiązanych z budownictwem, która praktycznie nie odczuwa załamania w tej branży. - Od początku roku w każdym miesiącu notujemy wzrost sprzedaży. Praktycznie wszystko, co wyprodukujemy, znajduje od razu nabywców. W listopadzie niewątpliwie pomogło nam zamieszanie z VAT-em na materiały budowlane, ale wydaje się, że to tylko drobny element naszego sukcesu rynkowego - powiedział PARKIETOWI Mariusz Gromek, prezes zarządu Cersanitu.

Zaskakująco dobrze sprzedają się płytki ceramiczne. Zakład w Wałbrzychu, który kosztem 150 mln zł został uruchomiony zaledwie 5 miesięcy temu, wykorzystuje obecnie ponad 90% mocy wytwórczych. Płytki sprzedawane są głównie w kraju, a na eksport trafia na razie około 15%. Wysoki popyt spowodował, że firma poważnie rozważa inwestycje znacząco zwiększające moce wytwórcze. Decyzja w tej sprawie powinna zapaść w przyszłym tygodniu, a ewentualna inwestycja, po której możliwości produkcyjne wzrosną o 50%, zostanie sfinansowana ze środków własnych i kredytów. - Na pewno nie może być mowy o żadnej nowej emisji akcji - zapewnił prezes Gromek. Spółka powraca także do koncepcji budowy własnego zakładu produkującego wanny i kabiny akrylowe - ta kwestia powinna wyjaśnić się ostatecznie jeszcze w tym roku.

Zdaniem Mariusza Gromka, spółka nie odczuwa dotkliwie załamania sprzedaży na rynku nowych mieszkań - Około 90% naszej sprzedaży wiąże się z popytem odtworzeniowym - tłumaczy szef Cersanitu. Jego zdaniem, inwestorzy na pewno nie będą rozczarowani wynikami finansowymi osiągniętymi przez grupę kapitałową w 2001 r.

Wczorajsza sesja przyniosła niespodziewane zainteresowanie akcjami producenta ceramiki sanitarnej. Wolumen obrotu, który w ostatnich miesiącach rzadko przekraczał 1000 sztuk, wyniósł we wtorek aż 32 tys. walorów. Kurs wzrósł o 6,9%, do poziomu 29,40 zł. Od 30 sierpnia br., kiedy papiery zanotowały lokalne minimum na poziomie 19,40 zł, Cersanit zyskał ponad 50%.