Popyt był ostrożny, choć wtorkowa sesja pobudziła nadzieje, że jest szansa na powrót do trwałych wzrostów. Jednak kolejne dni coraz bardziej rozwiewały te nadzieje, bo widać było zupełny brak sił do wzrostów.
Końcowa część piątkowych notowań to odbicie się w dół od poziomu czwartkowego zamknięcia, co na pewno nie poprawia obrazu rynku. Jednak ze względu na małe obroty nie można mówić, by była to bardzo istotna sesja. Ważnym sygnałem z niej jest zachowanie sektora bankowego, który coraz wyraźniej słabnie, dołączając do innych dużych spółek. Wczoraj ponad 4% stracił BZ WBK, dziś ponad 3% PBK, nadal spada BRE. Niepokojąco zaczyna się zachowywać wzrostowa perełka Świecie, które drugi dzień z kolei zniżkuje.
Do tego dochodzi podwójne fiasko przy próbie przełamania ważnego oporu przy 1286 pkt. Dzisiaj WIG20 ponownie odbił się od głównej linii bessy. Zawęża się coraz bardziej obszar, w którym ruchy indeksu nie generują silnych sygnałów na przyszłość. Można tylko powtórzyć, iż zamknięcie powyżej 1286 pkt. przy dużych obrotach będzie oznaczać, iż negatywne wrażenie, jakie robił rynek w tym tygodniu było fałszywe. Spadek poniżej 1255 pkt. doprowadzi do ukształtowania formacji głowy z ramionami, która definitywnie zakończyłaby jesienną falę wzrostów i była sygnałem do rozpoczęcia głębokiej korekty.
Jeśli przyjąć za prawdziwą tezę, że podaż powstrzymywana była głównie przez klimat na zagranicznych parkietach, to jego możliwe pogorszenie w wyniku złych wiadomości z amerykańskiego rynku pracy, może dać decydujący impuls naszej giełdzie. O 16.00 mamy jeszcze indeks nastrojów i oczekuje się symbolicznego wzrostu do 84,1 pkt. z listopadowych 83,9 pkt.
Krzysztof Stępień