Ożywienie po jednorazowym wyjściu indeksu poza wstęgę Bollingera wyniosło WIG w okolice luki hossy z 14.11 na 14 380 pkt. Indeks nie zdołał jednak zamknąć się ponad jej obszarem. Nawrót spod linii trendu, jaki rozpoczął w czwartek, nie wygląda najlepiej. To argument dla zwolenników tezy o kształtującej się szczytowej formacji H&S. Po wczorajszej sesji wykres znalazł się praktycznie na linii szyi poprowadzonej przez dolne cienie świec z 7.11 i 3.12. Ponownie pierwszoplanową rolę może zatem odegrać wsparcie na 14 000 pkt. Patrząc poprzez pryzmat oscylatorów, należy poważnie brać pod uwagę pokonanie linii szyi. ROC(21) odbił się od linii przypominającej szyję formacji H&S, jaka ukształtowała się na tym oscylatorze. RSI zachował się podobnie, przy czym na jego wykresie widać podwójny szczyt. MACD zawraca po niedawnym zbliżeniu się do sygnalnej i nieszybko ujrzymy go ponad tą linią. Do sygnałów sprzedaży wygenerowanych przez szybkie oscylatory CCI i Percent R dołączył się w poniedziałek Stochastic. Zachowania dziennych oscylatorów nie napawają zatem optymizmem. To w kontekście zbliżającego się do poziomu równowagi tygodniowego MACD stawia ten wskaźnik w trudnym położeniu. Jeśli tendencje na oscylatorach dziennych ulegną nasileniu, to niezmiernie ważny sygnał kupna, na który czekają inwestorzy (zwłaszcza średnioterminowi), może w ogóle nie nadejść.