Emocjom inwestorów indywidualnych trudno się oczywiście dziwić. Na krawędzi załamania psychicznego było także wielu zarządzających, którzy przecież sporo już przeżyli. Stracić połowę kapitału w dwa dni lub nawet zupełnie bankrutować - a to, niestety, było możliwe przy inwestycji w akcje czy futures na "elka" - to faktycznie dość stresujące...
- Jeśli Elektrim upadnie, to możemy zawiesić kłódkę na drzwiach naszej firmy - konstatował kumpel z rynku. - Ale umoczyliśmy - przyznawał inny, kompletnie przerażony poniedziałkową masakrą, ale jeszcze przed czarnym wtorkiem elka... Wszyscy bali się nie tylko o efekty dramatycznej przeceny czy wręcz bankructwa Elektrimu, ale i o wpływ tych wydarzeń na WIG20, na rynek terminowy, na losy całej giełdy. Której, mimo wszystkich swych ułomności, Elektrim pozostaje niezwykle ważnym elementem. Bez niego ani rusz.
Ewentualny upadek Elektrimu może być wielkim problemem warszawskiej giełdy. Konsekwencje tego wydarzenia byłyby porównywalne, jeśli nie większe, z wrześniowym atakiem na USA. W czasie naszej wczorajszej porannej narady w PARKIECIE porównywano wyrwę, jaką może sprawić wywrotka Elektrimu, do zgliszcz, jakie pozostały po słynnych wieżach World Trade Center. Bo - jak już pisałem - "elek" jest jednym z symboli tego rynku. Amerykanie mają wiele spółek mogących zastąpić na giełdowym panteonie Enron. My nie. Nasza rzeczywistość to kilkadziesiąt spółek zagrożonych bankructwem, kilkudziesięciu kandydatów do ucieczki z parkietu i kiepska (choć relatywnie - najlepsza...) płynność na walorach stanowiących bazę dla rynku terminowego. I brak perspektyw na uzupełnianie wyrw po spółkach znikających z rynku.
Nie ma wątpliwości, że inwestorzy i analitycy mają o czym rozprawiać. Kochaj albo nienawidź - chyba mało która spółka darzona jest tak skrajnymi uczuciami. Jedni wychwalają ją jako najważniejszy papier warszawskiego parkietu, inni nie zostawiają suchej nitki. Sęk w tym, że i jedni, i drudzy mają trochę racji. Mniejsza o to. Faktem jest, że wczoraj na internetowej liście dyskusyjnej PARKIETU (www.parkiet.com) mieliśmy do czynienia z prawdziwym festiwalem elektrimowskim.
@ Gratulacje dla tych, co kupili dzisiaj ELE! Zysk, i to niezły, murowany - stwierdzał autorytatywnie "ot".