. Dane o listopadowej produkcji w USA okazały się lepsze od spodziewanych i pokazały spadek o 0,3%. Można powiedzieć, iż jest to dość neutralna informacja dla rynków, bo obrazuje permanentne pogarszanie się sytuacji, choć odbywa się to w mniejszym tempie, niż się oczekuje. Ale Ma to małe znaczenie w kontekście tego, że rynki akcji rosły przez ostatnie trzy miesiące oczekując na ożywienie gospodarcze, a nie na to, że tempo pogarszania się sytuacji zmaleje. Stąd też spodziewam się dziś kolejnego spadku giełd w USA, co potwierdziłoby tezę o przełomie w postrzeganiu perspektyw rynku przez amerykańskich inwestorów. Zamiast złudzeń chcą oni faktów, a skoro ich nie dostają, to będą redukować zaangażowanie w papiery.
Wracając do naszego parkietu wymowną informacją jest to, że WIG20 w mijającym tygodniu stracił około 90 pkt. Przewaga podaży nie ulegała żadnej wątpliwości, a do wypełnienia minimalnego zasięgu zniżek, wynikających z formacji głowy z ramionami dojdzie zapewne szybciej, niż można było się tego spodziewać w chwili przecięcia linii szyi. To potwierdza, że trend spadkowy napiera impetu. Po dzisiejszej sesji nie ma żadnych przesłanek wskazujących choćby na chwilowe odbicie. Ale jest to już 6 kolejna spadkowa sesja, a o ile dobrze pamiętam najdłuższa zniżkowa seria miała 8 sesji. Wydaje się, iż wsparcie w obszarze 1145-1157 pkt. będzie w stanie powstrzymać niedźwiedzie na pewien czas. W oparciu o nie mogłoby dojść do wykonania ruchu powrotnego do przełamanego wsparcia przy 1190 pkt. Taki wariant potwierdzałaby analiza wykresu indeksu szerokiego rynku WIG, który ma szanse zatrzymać się na wysokości 13.186 pkt., gdzie znajduje się wrześniowy szczyt. Znaczenie tej bariery wzmacniają górne ograniczenia dwóch białych świec z 16 i 22 października.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu